
Dieta clear skin – czy 6 tygodni restrykcyjnej diety odmieni naszą skórę?
Dlaczego graficy spędzają tyle czasu na retuszowaniu okładkowych ujęć, a bloggerki nie potrafią odinstalować aplikacji Facetune? Bo powiedzmy sobie szczerze – ideały nie istnieją, to raz, a nawet jeśli – nie mają wcale perfekcyjnej skóry. Która jest właściwie od zawsze niedoścignionym marzeniem. Moim marzeniem i z rozmów, które przeprowadziłam przez ostatnie kilkanaście lat, wynika też, że nie tylko moim, a większości kobiet. Same przyznajcie, że rozświetlona, wypoczęta i co najważniejsze gładka i jednolita kolorystycznie cera, dodaje w naturalny, niewymuszony sposób urody naprawdę każdemu. Odmładza i sprawia, że wyglądamy na zadbane – tylko, że droga do stuprocentowo zdrowej i pięknej skóry nie jest łatwa. A to, że jest najbardziej równa i bez ani jednego nieprzyjaciela skóra jest domeną wychuchanych i zadbanych właścicielek to trochę mit, bo znam wiele dziewczyn, które spędzają na pielęgnacji i dbaniu o siebie tryliony godzin, a ich cera wcale im za to w widoczny sposób nie dziękuje, wręcz przeciwnie – żyje swoim życiem i nie reaguje na najnowsze i najdroższe kremy i dermatologiczne specyfiki.
Może więc sposobów na piękną skórę trzeba poszukać gdzieś indziej? Może trzeba wrócić do najbanalnejszego “jesteś tym co jesz”? Zdaniem Niny i Randy Nelson, autorek książki, o której chcę wam dzisiaj opowiedzieć właśnie tak. Są one pewne, że przyczyną naszych rozognionych chrostek i trądziku, który pojawia się nawet w dorosłym życiu, jest złe odżywianie i jedzenie tego, na jesteśmy uczuleni. Jak temu zaradzić? Zdaniem Niny i Randy to proste – przejść na promowaną przez nie 6 tygodniową dietę. Tylko, że to wcale nie jest wcale ani proste ani szczególnie przyjemne, a dlaczego – opowiem wam za chwilę.
Nina i Randa Nelson polecają dietę eliminacyjną – czyli skrupulatne wykluczane z codziennego jadłospisu produktów, które mogą nas uczulać. Tych, które mają największy potencjał, by nam szkodzić, bo nie służą naprawdę wielu, wielu ludziom. Wydawnictwo Znak wydało tytuł “Dieta clear skin, skóra bez trądziku w 6 tygodni“, która jest zapisem ich walki z upartym wrogiem.
W swojej książce bliźniaczki opisują osobiste zmagania z ropnymi zaskórnikami, które stając się zmorą codzienności, obniżały ich samoocenę i przekreśliły kilka szans na intensywniejszy rozwój kariery.
Książka, jak na opis pozornie nieskomplikowanej diety, jest bardzo obszerna – 370 stron. Sięgnęłam po nią w zeszłym roku, w momencie załamania dietetycznego. Wówczas czytałam podjadając solone fistaszki i popijając colą, a dziś wracam do niej z kubkiem wody na biurku i sałatką z buraka w brzuchu. Ale pomimo zmian, jakie wprowadziłam do swojej diety przez ostatni rok – skóra wciąż nie do końca to docenia.
Kim w ogóle są autorki książki?
Nina i Randa to przebojowy duet bliźniaczek, które w bardzo młodym wieku, rozpoczęły swoją przygodę z Youtubem i światem komercyjnych reklam – wystąpiły w wielu spotach i teledyskach znanych twórców. Rozwój kariery przerwał im jednak nasilający się problem z trądzikiem i stan skóry, który wymknął im się spod kontroli. Po nieudanych kuracjach silnymi lekami (często ze sterydami) i wizytami u dermatologów, którzy rozkładali ręce, dziewczyny postanowiły rozprawić się ze zmorą ich cery na własną rękę, próbując odkryć, co nasila pojawianie się stanów zapalnych na ich skórze. W ten sposób opracowały dietę, która według obserwacji – niemalże natychmiast poprawiła ich cerę i zapobiegła dalszym problemom skórnym. Dziś dzielą się swoim patentem, są zapraszane do wielu programów śniadaniowych i doradzają jak sobie radzić z trądzikiem – i tym młodzieńczym i tym dotykającym dorosłych, nawet po 30 czy 40tce.




Trądzik to przewlekła zapalna choroba skóry dotykająca mieszki włosowe i ich okolice. Dochodzi w nich do zaburzonego różnicowania się komórek naskórka, zwiększonej produkcji łoju i namnażania się gatunku bakterii – Propionibacterium acnes. To one są odpowiedzialne za początek reakcji zapalnej. Powodem 45 proc. wizyt dermatologicznych w Europie jest trądzik. Trądzik często przyjmuje kilka różnych postaci – wągrów, zaskórników, pryszczy, a nawet dużych, ropnych cyst. Wraz z postępowaniem zakażenia i zwiększeniem ciśnienia pod zatkanym porem system odpornościowy reaguje coraz ostrzej i na skórze tworzy się pełen ropy wzgórek, czyli pryszcz. Trądzik jest efektem tego jak nasza skóra próbuje zwalczyć infekcję, czego rezultatem jest nieładna, często bolesna czerwona krosta.
Czy lekarze wierzą w moc diety?
Bliźniaczki, autorki książki, w książce poruszają też poboczny niepokojący problem – nieświadomość lekarzy i ich śmiałą ignorancję diety i wpływu odżywiania na stan skóry i innych narządów. W Stanach podczas kilkuletnich studiów medycznych, studenci muszą zaliczyć zaledwie 20 godzin zajęć o zasadach prawidłowego odżywiania. Głównie podstawy, część z nich już nieaktualna, żadne nowinki czy nowatorskie podejście do odkryć minionych lat. Dla porównania, ja na moich pierwszych studiach miałam ponad 20 godzin przygotowawczego przedmiotu, który był dopiero wstępem i wyrównaniem wiedzy o jednym, konkretnym dziale matematyki. A finalnie, okazało się, że to i tak było niewiele.
Badania nie powiedzą nam prawdy, prędzej nas okłamią
Drugim ciekawym faktem, przed którym stawiają nas Nina i Randa jest to, że badania naukowe na temat określonej grupy produktów są bardzo często sfałszowane i nikogo to już nawet nie dziwi. We wczesnych latach osiemdziesiątych branże przemysłowe związane z produkcją żywności pochodzenia zwierzęcego zaczęły intensywnie inwestować w badania, które faworyzowały ich produkty. Celem był, jak zawsze, wzrost sprzedaży i nakręcenie zainteresowania ich produktami. To podstawowy powód, dla którego w tekstach naukowych i popularnonaukowych pojawia się tyle sprzecznych informacji na temat żywienia! Doktor Marcia Angell, która była przez ponad 20 lat redaktorem naczelnym jednego z najbardziej cenionych czasopism medycznych na świecie “New England Journal of Medicine”, wyznała ostatnio:
“Teraz, po tylu latach spędzonych w branży, wiem już, że to niestety niemożliwe, by dalej wierzyć wielu opublikowanym badaniom lub polegać na osądzie pozornie zaufanych lekarzy i naukowców. Nie jestem szczęśliwa, wysuwając takie wnioski, ale doszłam do nich powoli i niechętnie, przez dwie dekady pracy w tym środowisku”
Doktor Angell zna opłacanie i czynne kontrolowanie badań medycznych przez ogromne koncerny farmaceutyczne lub koncerny spożywcze. W najszczerszym do tej pory wywiadzie, wyznaje:
“Większość badań dotyczących żywności, publikowanych przez ostatnie 35 lat, została sfinansowana przez firmy sprzedające produkt poddany badaniu. Pozytywne wyniki badań na temat mleka? Opłacone i kontrolowane przez przemysł mleczarski. Badania dowodzące temu, że spożywanie dużej ilości orzechów przedłuża życie? Opłacone przez producentów orzechów. Jak często dany przemysł z własnej woli opłaca badanie, które dowodzi, że proponowany, określony produkt jest dla ludzi szkodliwy? PRAKTYCZNIE NIGDY. A nawet jeśli do tego dojdzie, producent ma zawsze wgląd w wyniki, zanim zostaną puszczone w obieg”. Maron Nestle, profesor nauk funduszu Paulette Goddard w dziedzinie dietetyki i zdrowia publicznego na Nowojorskim Uniwersytecie, też szczegółowo badała ten problem. Spędziła kilka lat przyglądając się i analizując wyniki badań na temat jedzenia, opłacanym przez wielkich przedstawicieli przemysłu spożywczego. Jej wniosek?
“Ponad 95% pośród prawie 170 badań, które przeanalizowałam, miało wynik zgodny z oczekiwaniami sponsorów”. Pseudonauka triumfuje już od dłuższego czasu, bo różne gałęzie przemysłu regularnie finansują słabe, nieobiektywne, a najczęściej i wprowadzające w błąd badania, licząc tylko na wzrost sprzedaży określonych produktów. Dlatego i obiektywnie – i zdaniem autorek książki “Clear skin”, najbezpieczniej jest obserwować własny organizm i na podstawie własnych wniosków dobierać to, co nam służy i eliminować to, co nam szkodzi. Dieta DCS jest początkiem tej ścieżki i mocnym startem – żeby zwiększyć swoje szanse na szybki powrót do ładnej i zdrowej skóry.


Założenia diety clear skin są teoretycznie proste – natomiast jak się domyślacie, wprowadzenie ich do życia już takie nie jest. Najważniejsze zasady przestrzegania DCS:
- unikamy tłuszczów, również tych zdrowych
- spożywamy tylko pokarm pochodzenia roślinnego
- podstawą posiłków jest nierafinowana skrobia
- sięgamy po produkty jak najmniej przetworzone, najlepiej z ekologicznych upraw, z certyfikatem bio, lub od zaprzyjaźnionego rolnika
- jemy prosto, bez zbędnych udziwnień, różnorodność schodzi na dalszy plan – zdaniem dziewczyn i ich badań, tylko powtarzalność zdrowych posiłków zagwarantuje nam szybki efekt
Szczegółowe wytyczne diety DCS:
- wykluczamy produkty sojowe
- wykluczamy gluten (czyli żadnej pszenicy, jęczmienia i żyta)
- unikamy owoców cytrusowych
- spożywamy dużo produktów skrobiowych i gotowanych warzyw i owoców. Nie jemy żadnych surowych produktów – wszystko gotujemy. Gotowanie oddziałuje na białka zawarte w żywności, zmniejszając szanse wystąpienia reakcji alergicznej
Zalecane produkty:
- brązowy ryż
- ugotowane zielone warzywa (brokuły, szpinak, kapusta, fasolka szparagowa, szparagi)
- ugotowane żółte i pomarańczowe warzywa (marchew, bataty, buraki, cukinia, seler)
- ugotowane owoce: morele, jagody, wiśnie, śliwki
- do picia tylko woda, kawę i herbatę lepiej też odstawić na 6 tygodni
- jedyna dozwolona przyprawa to sól, wszystkie inne są zakazane, bo chcemy uniknąć reakcji alergicznej, poprzez stosowanie maksymalnie uproszczonej diety


Produkty ułatwiające zdrowsze życie i wytrwanie na diecie – których warto zawsze mieć w zapasie:
- mrożone owoce i warzywa
- gotowe sosy pomidorowe (ale tylko te z prostym składem, bez ulepszaczy i konserwantów)
- warzywa strączkowe w słoiku lub puszce
- pomidory w słoiku lub puszce
- płatki drożdżowe
Dlaczego dieta clear skin nie jest łatwa?
- odrzuca wszelkie tłuszcze (również te zdrowe, występujące w orzechach i avocado – zdaniem autorek, to bardzo silne alergeny, często główne triggery trądziku)
- to dieta wegańska. Gdyby była wegetariańska – byłaby o wiele prostsza do stosowania w dłuższej perspektywie czasu. Ale wykluczenie jogurtu, jajek i ryb jest bardzo trudne – szczególnie kiedy ktoś tak jak ja, nie wyobraża sobie życia bez szakszuki
- wyklucza wiele zdrowych produktów (np. cytrusy), a 6 tygodni to jednak sporo – można za nimi porządnie zatęsknić
Pielęgnacja skóry – czy może być tajną bronię tak jak dieta?
Pierwsza zasada gdy chodzi o pielęgnację cery, jest taka sama jak w przypadku diety – rezygnujemy z tłuszczów. Zdaniem autorek, mając skórę skłonną do trądziku, trzeba wykluczyć kosmetyki zawierające jakikolwiek tłuszcz, bo nawet jeśli trzymamy się diety – złe kosmetyki lub produkty do pielęgnacji mogą podrażniać skórę i prowadzić do reakcji alergicznych, przez co, pomimo starań, efekty będą mniejsze, a stan zapalny wciąż obecny. Autorki przedstawiają 7 najważniejszych zasad, które powinniśmy przestrzegać starając się dbać o skórę od zewnątrz:
- Używaj delikatnych, nietłustych produktów
- Uważnie czytaj składy wszystkich produktów do pielęgnacji skóry twarzy, ciała i włosów
- Zrób sobie czasami domowe spa
- Nawilżaj skórę w takim stopniu, w jakim jest to konieczne
- Często zmieniaj ręczniki i podszewki na poduszki
- Używaj niekomodogennych detergentów
- Stosuj krem z filtrem

Co myślę o książce?
Przyznam, że mi się momentami dłużyła – 370 stron mają zazwyczaj pełne wartkiej akcji thrillery. Tutaj zajmują tyle powtarzające się w kółko treści i sporo autopromocji. Myślę, że meritum dałoby się spokojnie zawrzeć w połowie tej objętości. W końcu już tę książkę kupiłam, co jest równoznaczne z tym, że chciałabym zawalczyć o gładszą skórę i nie potrzebuję już co najmniej setki zdań pokroju “ta dieta i opracowane przez nas treści są naprawdę rewolucyjne, pomocne i wyjątkowo skuteczne”. Są tutaj konkrety, ale zdań-opakowań, nieprzemycających faktów i informatywnej treści też jest niemało.
Generalnie jest to pozycja napisana prostym i przystępnym językiem. Długim tekstom towarzyszą zdjęcia osób, które zmagały się z podobnymi problemami, a dzięki modyfikacji diety, ich skóra odżyła i przestała przypominać powierzchnię kraterów na Marsie. Teorie bliźniaczek uzupełniają wypowiedzi lekarzy, więc nie są to tylko autorskie pomysły niezwiązanych z medycyną autorek. Dziewczyny poruszają też inne ważne kwestie – temat akceptacji własnej skóry, jak i tego jak jej stan wpływa na nasze życie i kontakty towarzyskie. Przyznam, że niektóre spostrzeżenia są bardzo ciekawe i kiwałam zaskoczona głową.
Końcowa część książki to przepisy na dania, które są zgodne ze wszystkimi zasadami DCS. Znalazłam wśród nich takie, które chętnie przetestuję – m.in na mrożone ciasto mango, zapiekankę a’la enchilada, pizzę z polenty, zupę grochową z batatami, śniadaniowe placuszki z batatów. Zaskoczyło mnie to, że przy co trzecim przepisie trzeba sięgnąć po mąkę kukurydzianą albo kukurydzę – a nie zapominajmy, że to też naprawdę silny alergen.
Część przepisów wymaga sporej ilości trudniej dostępnych, takich jak np. specjalne odmiany ziemniaków – i to trochę zniechęca. Do części z nich będziemy potrzebować więcej niż 10 składników – i ta czasochłonność też nie działa zachęcająco, autorki same przyznają, że dietę najlepiej zacząć w momencie, kiedy ma się trochę więcej wolnego czasu niż zwykle. Niemniej, podzielam ich entuzjazm do batatów – sama często chętnie po nie sięgam (najczęściej w takiej formie: Pieczone bataty z czosnkowym posmakiem ), a nawet nie wiedziałam jak zbawienne potrafią być dla skóry.
Czy zamierzam przejść na dietę clear skin?
Boję się, że nie wytrzymałabym na tak restrykcyjnej diecie aż 6 tygodni. Glutenu nie jem od dosyć dawna, z racji silnej nietolerancji – to już niekiedy mocno komplikuje układanie mojej tygodniowej diety i okazjonalne jedzenie w mieście. Gdybym miała wykluczyć jeszcze jajka, ryby, orzechy, cytrusy, niektóre inne owoce i avocado, chodziłabym chyba trochę głodna – bo to baza mojego jadłospisu. Na pewno warto spróbować tak restrykcyjnej diety eliminacyjnej, żeby sprawdzić, czy wykluczenie uczulających produktów sprawi, że nasza skóra odżyje – ale myślę, że takim realnym i znośnym czasem trwania takiego eksperymentu mogą być na początek 2 lub 3 tygodnie. Choć pewnie najgorszy jest początek, a później już łatwiej kontynuować 😉
Cytaty, które sobie podkreśliłam i dały mi do myślenia!
“Najprostszym sposobem na oparcie się pokusie jest jej unikanie. Wysokokaloryczne produkty są bardzo kuszące. Jesteśmy biologicznie zaprogramowani tak, by pozyskać najbardziej kaloryczne jedzenie, jak najmniejszym kosztem, dlatego podczas jego spożywania odczuwamy największą przyjemność. Kiedy żywności brakowało, instynkt by szukać kalorycznego jedzenia i natychmiastowa gratyfikacja stanowiły mechanizm przetrwania. Jednak dziś, kiedy z każdej strony otaczają nas wysokoprzetworzone i kaloryczne produkty, tent instynkt może okazać się zgubny”
“Jeśli będziesz trzymać w kuchni niezdrowe jedzenie, to prędzej czy później po nie sięgniesz i wrócisz do starych nawyków. Ponieważ nie możesz zjeść tego, czego akurat nie masz w domu, to pierwszym krokiem do stworzenia zdrowej spiżarni będzie selekcja w szafkach i lodówce. Wówczas, gdy najdzie cię głód, nie ulegniesz pokusie.”
“Czy ludzie w mediach społecznościowych nie starają się być przez cały czas autentyczni? Cóż, z naszego doświadczenia wynika, że ludzie przekonujący otoczenie, jak bardzo są autentyczni, wcale nie są i zwykle udają”
“Pierwszą rzeczą, jakiej należy się przyjrzeć, wkładając coś do koszyka na zakupach, jest lista składników. Co zawiera dany produkt? Czy składników jest wiele? Zawsze im mniej, tym lepiej. Czy widzisz na etykiecie długie słowa, których nie jesteś w stanie wymówić? To zwykle zły znak”
“Jedzenie z restauracji kosztuje zwykle trzy razy więcej niż domowe. Trzy razy! Oznacza to, że potrawa, która kosztowałaby cię przygotowana w domu 15 zł, w restauracji będzie kosztowała ok. 45. Należy jeszcze pomyśleć o zdrowiu, bo pieniądze to niejedyna cena, jaką ponosimy za szybkie jedzenie byle gdzie. Jedzenie z restauracji ma zwykle znacznie więcej tłuszczu, sodu i kalorii niż posiłki domowe. W praktyce oznacza to, że najbardziej godnym zaufania i najbezpieczniejszym sposobem odżywiania się jest gotowanie samemu. W kuchni. Pamiętasz co to kuchnia? To miejsce, w którym zdarzało ci się przechowywać jedzenie, które zamówiłaś.
“Zapomnij o liczeniu kalorii. Liczenie kalorii sprawia, że ludziom odbija i zaczynają obsesyjnie myśleć tylko o tym, co jedzą. A ty chcesz być szczęśliwy i pewny tego, że każdy kęs jest wartościowy i dobry dla twojego zdrowia. A jeśli będziesz jadł zdrowe produkty, siłą rzeczy nie utyjesz i będzie to raczej dieta niezbyt bogata w nadprogramowe kalorie”
“Sukces to suma małych wysiłków, które podejmujesz każdego dnia”.
. M o g ą C i ę t e ż z a i n t e r e s o w a ć :
Leave a Reply