Shopping

Czy sukienki i prosecco to dobre połączenie? Event Sugarfree x Cardio Bunny

Drogi pamiętniku. Żartuję. Powinnam przecież napisać “drogi blogu”. W tym roku jest naprawdę drogi, strasznie przepłaciłam za hosting. Ale to offtop, wyłączmy tryb narzekania. Off. Czerwona lampka. Do rzeczy. 24 lipca zostałam zaproszona na event o tajemniczej nazwie “nocny kiermasz”. Zabrzmiało niepokojąco, bo zdecydowanie należę do osób, które cenią sobie sen. Dla byle czego z niego nie zrezygnuję. Kiedyś było inaczej, czasami chodziłam spać nad ranem i nie doceniałam długiego przytulania poduszki, ale stało się: dojrzałam do wiary w to, że bez snu nie ma życia. Jest tylko jedno wielkie ziewanie i hektolitry kawy. Przypominam wówczas bardziej źle zaprogramowanego zombie, a nie dosyć rozumną (mogę sobie czasami trochę powlewać, right?) blondynkę. Teraz średnio raz w roku zarywam noc dla maratonu filmowego, czasami dla interesującej rozmowy, ale zawsze gorzko sobie myślę, że to właściwie mogłoby zaczekać do rana. 

Z drugiej strony: lubię noc – wszystko jest wtedy głębsze, zmysły wyostrzone, emocje pobudzone. Aleee przy takich okolicznościach, łatwiej o nadmierną szczerość albo decyzję, której będzie się nazajutrz żałowało. Lepiej więc spać, żeby nie ryzykować.

Lepiej spać, żeby nie odwiedzać lodówki. Lepiej spać, żeby nie przeszukiwać wszystkich kuchennych szafek w akcie natarczywej tęsknoty za czekoladą.

Kiedy śpisz, nie podejmujesz ryzykownych decyzji. Spanie jest super – bezpieczne i przyjemne. Nie wiem czy też zauważyliście, ale przy niewielu innych czynnościach można postawić te dwa przymiotniki r ó w n o c z e ś n i e. 

Tak więc zaproszenie o tytule “nocny kiermasz” wzbudziło we mnie czujność: czy to event, który będzie wymagał ode mnie rezygnacji z ośmiu godzin przewracania się to na lewy, to na prawy bok? Na szczęście uff, okazało się, że nie. Wydarzenie zorganizowane przez Sugarfree i markę Cardio Bunny rozpoczynało się o 17, kończyło o 23. Taką noc to ja rozumiem. Moim zadaniem było stworzenie fotorelacji, więc wrzucam tutaj jej fragment, ten bardziej spersonalizowany. Jak było? Poszłam w dobrym towarzystwie, z Kamilą Libelulą, więc event był pretekstem do późniejszej kolacji w pięknym ogródku na Jeżycach z sangrią w kieliszku. Jak się domyślacie, przy takim “afterze”, event miał wysoko postawioną poprzeczkę. Wpadłam na Patrycję z instagrama 94pln, poznałam też ambasadorkę marki Sugarfree i generalnie wszyscy byli bardzo mili. Prosecco i zniżki -40% gwarantują dobre humory, tak mi się trochę wydaje. Czy coś kupiłam? Tej ‘nocy’ nie, ale przymierzyłam dwie sukienki, które później zamówiłam przez internet. Jeszcze do mnie nie dotarły, co jest generalnie odrobinę słabe, bo opóźnienie jest już spore, ale wierzę w to, że w końcu odnajdą dobrą drogę i do mnie dotrą 🙂 

Gdybyście chciały zapytać jak z jakością i cenami u Sugafree – to dosyć subiektywna sprawa. Ceny plasują się w rejonach 100-400 złotych, ale często można się natknąć na okazjonalne promocje.

Dominuje poliester, ale produkują też sukienki z naturalnych włókien (you know, bardzo, bardzo pochwalam, wiskoza i bawełna są tysiąc razy milsze dla skóry).

Kroje podkreślają sylwetkę, raczej nieźle leżą, bo są dosyć obcisłe, nadają się na co dzień i na jakieś większe wyjście, pokroju: wesele, poprawiny, impreza urodzinowa. Myślę, że są porównywalne do sieciówek pokroju ZARY czy H&Mu. Mam nadzieję, że niedługo będę mogła wam pokazać moje sukienki (kurierze, dokąd z nimi uciekłeś? 😀 )

event sugarfree poznań cardio bunny

sugarfree sukienka czerwona

patrycja 94pln

event sugarfree poznań cardio bunny

sukienki sugarfree na wesele

event sugarfree poznań cardio bunny

kasia pilch portret

event sugarfree poznań cardio bunny

event sugarfree poznań cardio bunny

event sugarfree poznań cardio bunny

event sugarfree poznań cardio bunny

event sugarfree poznań cardio bunny

kasia pilch foto

sugarfree sukienki zwiewne

event sugarfree poznań cardio bunny

 

Leave a Reply