
Pole kukurydzy, słomkowy kapelusz i wakacyjna beztroska
Lato to wyjątkowo fotogeniczna pora roku – najzabawniejsze jest to, że podczas jego trwania, nie zdajemy sobie z tego do końca sprawy. Dopiero kiedy się kończy, przychodzi postsummertime sadness i razem z ochłodzeniem, pojawia się również docenienie momentów przepełnionych słońcem, ciepłem i zielenią. Na szczęście mamy początek wiosny, a więc najpiękniejsze dopiero przed nami. Obiecałam sobie, że w tym roku będę bardziej świadomie delektowała się każdym wakacyjnym dniem. Każdym promykiem słońca. Każdym kadrem, w którym uda się uchwycić najjaśniejsze wiązki światła. Chciałabym złapać ich jak najwięcej, żeby wraz z 21 września pojawiła się myśl “To było wyjątkowo słoneczne i dobrze wykorzystane lato”. Dotąd taka świadomość jeszcze nigdy nie była oczywista – zawsze pojawiają się wątpliwości, rozczarowania, chwile żalu, że nie starczyło czasu na więcej szczęścia. Czekamy na lato przez 3 pozostałe pory roku i 9 długich niczym nitki włoskiego spaghetti miesięcy. Czekamy, a kiedy się pojawia, nie okazujemy mu uczuć, które tliły się przez ten cały czas. Nie wykorzystujemy wspomnienia tęsknoty, żeby zgromadzić zapas broni na kolejny jej atak. Już sobie postanowiłam – w tym roku będzie inaczej! Nie będę się rozstawała z aparatem, ani notatnikiem ani na chwilę. Latem ciekawe ujęcia i dobre pomysły samoistnie spadają z bezchmurnego nieba – nie trzeba odfiltrowywać ich z zanieczyszczonego zmęczeniem deszczu.
Poniżej mały przykład: pozornie zwyczajna sesja. Kilka portretów, kilka ujęć stylizacji, od przodu, od tyłu, z boku. Standard. A jednak ciepłe światło dodało tym fotografiom uroku, którego nie oddałaby wiosna, jesień, ani zima. Tylko lato ma taką moc. Z moją modelką, Alicją Moskalik, szukałyśmy pola słoneczników – wymarzonej miejscówki na sesję, podpatrzonej na Instagramie. Szukałyśmy, szukałyśmy… Poszukiwania zakończyły się rezygnacją, ale jak się później okazało – całkiem pomyślną. Słoneczniki zdążyły przekwitnąć, ale przypadkowe znalezisko – pole kukurydzy – zdołało nas pocieszyć. Skutecznie, bo choć brakowało nam kwiecistych akcentów, zieleń i długie, kukurydziane łodygi stuprocentowo ukoiły nasz smutek. Cóż, czasami nie znajduje się tego, czego się szukało, ale okazuje się, że wcale nie był to element potrzebny do szczęścia.
A jakie są Wasze sposoby na radzenie sobie z intensywną tęsknotą za wakacjami? Zdarza się Wam również sięgnąć po zdjęcia z cieplejszych dni i pozwolić, aby nostalgia przejęła kontrolę nad pozostałymi uczuciami? 🙂
Leave a Reply