Przemyślenia

Przewodnik po kategoriach – o czym będę pisała?!

Powstaniu każdego nowego miejsca towarzyszy zwykle uroczyste wręczenie broszur z mapką przestrzeni i listą atrakcji. Zazwyczaj rozprowadza je uśmiechnięta hostessa w wysokich i bardzo niewygodnych szpilkach, lub przystojny konferansjer ze starannie wystylizowanym zarostem. Goście trzymają w dłoniach mini-kieliszki z szampanem, aby móc wznieść toast za sukces debiutu. Cóż, mam nadzieję, że trzymacie w dłoni kubek z gorącą herbatą z cytryną, bo u mnie niestety nie będzie dzisiaj takich degustacji. Ani nawet metroseksualnego konferansjera i hostessy z Holywoodzkim uśmiechem.  Jestem za to ja, z poznańskim uśmiechem i naprawdę krótką mapką kategorii. Co prawda niewydrukowaną… Ale to w imię ekologii.

Nigdy nie lubiłam wycieczek z przewodnikiem.

I zawszę patrzyłam na nich z nadąsaną miną, wynikającą z przeświadczenia, że odbierają mi przyjemność zwiedzania i odkrywania ciekawostek na własną rękę. Jednym uchem słuchałam tego, co opowiadają, a w drugim rozbrzmiewała mi ostatnio zasłyszana w radiu piosenka. Zawsze wolałam sama demaskować najciekawsze informacje i znajdować je przypadkiem, po drodze, zazwyczaj w najmniej oczekiwanym momencie. Lubię kiedy wiadomości nadlatują w swoim naturalnym czasie, a nie kiedy stoję przed turystycznym autorytetem, który wysyła wzrokiem komunikat “stójcie teraz w ciszy i chłońcie encyklopedyczne nowinki”. Nie jesteśmy elektronicznymi gąbkami, nie możemy chłonąć nadmiaru faktów na zawołanie.

Dlatego nie będę Was teraz zarzucała milionem wytłumaczeń, dlaczego blog wygląda tak, a nie inaczej. Gdzie, co, jak i po co. Wezmę Was tylko na moment na rękę, żeby pokazać Wam pobieżnie kategorie, żebyście się tutaj w przyszłości nie zgubili, kiedy pod każdym tagiem będą miliony wpisów. Zamienię się w przewodnika (sic!), ale tylko na kilkanaście sekund (ze stoperem w ręce!), bo jednak…

Chaos wydaje się mniej przerażający, kiedy jest trochę uporządkowany i można dostrzec w nim logikę.

A w moich myślach często panuje lekki rozgardiasz, więc spróbuję je posegregować, żeby coś się z tego bałaganu wyłoniło. Stąd właśnie pomysł na 9 kategorii wpisów – żeby każda tematyka miała swoje miejsce. Ktoś zarzucił mi ostatnio, że chcę pisać o WSZYSTKIM – oczywiście zaczęłam protestować, ale teraz widzę, że… Coś w tym jest. Nie chcę się ograniczać i narzucać swoim postom jednego tematu, skoro życie jest tak złożonym wątkiem. Musimy dbać o zdrowie, o własny wygląd, o rozwój pasji, o otaczających nas najbliższych. Pracować, odpoczywać i przez cały czas pozostawać sobą. Każda z tych czynności jest skomplikowaną sztuką – nie chcę żadnej wybierać i faworyzować, bo wszystkie są bardzo istotne. Życie jest książką składającą się z milionów rozdziałów – na każdym warto się skupić. Chciałabym stworzyć tutaj społeczność, która będzie ułatwiała sobie codzienność i będzie dzieliła się poradami i wskazówkami – tak, aby dni były przyjemniejsze i przepełnione uśmiechem. Niezależnie od zawodu, zainteresowań czy wieku. Stworzycie ją ze mną? 🙂

Poniżej mały przewodnik po kategoriach – niektóre brzmią tajemniczo i niejednoznacznie, więc już rozwiązuję te zagadki 😉

rzeka w Oławie obok wrocławia

Travel

Podróże – i te na drugi koniec Polski i te na koniec świata. Bardziej odległych na razie nie planuję – choć kto wie, w końcu kosmonautyka idzie naprzód! Chcę skupić się na fotoreportażach z mniejszych i większych wypraw; pokazać na zdjęciach lokalne zwyczaje, potrawy i styl życia tubylców. Przybliżyć i polecić ciekawe kulinarne odkrycia i hotele. Przy okazji pokazać też różne metody poznawania nowych krajów – w zależności od budżetu i celu wyjazdu. Jedno jest pewne – będzie duuużo fotografii, bo rzadko rozstaję się z aparatem! Nie tak łatwo nas rozdzielić, nawet przy skrajnych warunkach 😛


dziewczyna z dużą torbą w spódniczceFashion

Trochę mody, pod różnymi postaciami. Bardzo zaintrygowała mnie moda uliczna – tendencje, które rzucają się w oczy podczas spacerów zatłoczonymi ulicami najróżniejszych miast. To niesamowite: podczas krótkiej przechadzki można czasami wyłapać więcej efektownie ubranych ludzi, niż na głównej stronie Lookbooka! Nie podążam za modą, bardziej od najnowszych trendów doceniam kolorystyczną harmonię, nietypowe zestawienia, oryginalne pomysły, wygodę i przede wszystkim dopasowanie stylu do sylwetki i osobowości. I właśnie to wywołuje na moich ustach nieme wow, kiedy przemierzam miasto z aparatem w dłoni. Lubię łapać ciekawe tkaniny i kroje podczas spontanicznych popołudniowych wyjść, ale.. wiadomo, że to nie one są najważniejsze! Chodzi przede wszystkim o ludzi, o sposób, w jaki noszą te ubrania. Tylko oni są w stanie tchnąć w materiał trochę życia! To magiczne ile ciekawych osobowości codziennie mijamy i nigdy ich nie dostrzegamy, bo jesteśmy zajęci wystukiwaniem smsa, albo myśleniem o obowiązkach, które czekają na nas w domu. Sama ciągle się na tym łapię – właśnie dlatego uwielbiam spacery poświęcone modzie ulicznej i świadome skupianie się na przechodniach i interpretowaniu, na podstawie tego, co mają na sobie, jakimi mogą być ludźmi, lub czym się zajmują! Mam nadzieję, że będę mogła podzielić się z Wami jak największą liczbą zdjęć i ciekawych stylizacji, za którymi kryją się nieszablonowe osobowości.

Blogosfera & Instagramblondynka robiąca zdjęcie

Blogosferę obserwuję od 7 lat, świat Instagrama od ponad 4. To obszary, które przechodzą nieustanne zmiany, ciągle ewoluują, zaskakują nowymi tendencjami. Każdy sezon przynosi niespodzianki i często zdumiewające trendy. Algorytm Instagrama nigdy nie stoi w miejscu – małe modyfikacje sprawiają, że jest otoczony aurą tajemniczości i pozostawia użytkowników z wieloma pytaniami na ustach. Ja też mam ich wiele, dlatego często zadaję je na głos i rozmawiam z o wiele bardziej doświadczonymi użytkownikami i entuzjastami tej platformy. To wręcz niewiarygodne, ile cennych informacji można z tych rozmów wynieść! To zjawisko utwierdza mnie w tym, że pomimo stereotypowego ducha rywalizacji, mimo wszystko przoduje tutaj duch społeczności i chęć przekazywania zdobytej wiedzy, aby przynosiła korzyści jak największemu gronu. Właśnie dlatego ja też chcę podzielić się z Wami moimi dotychczasowymi refleksjami dotyczącymi rozwoju i dbania o swoje miejsca w sieci. Będzie trochę o podstawach SEO (do niedawna dla mnie też była to czarna magia, ale szybko zamieniła się w przyjazną dziedzinę!), estetyce, metodach układania kompozycji, duża porcja inspiracji (z wieloma dokładkami, żeby nikt nie pozostał głodny!), perełki wyhaczone wśród polskich i zagranicznych kont, oraz obowiązkowo: trochę o hashtagach, budowaniu społeczności i kontach typu features – jak odnaleźć i te warte uwagi jak zostać przez nie dostrzeżonym!

maseczki w płachcie blondynkaBeauty

Kremy, maseczki, glinki, toniki, serum, perfumy, peelingi, odżywki, pomadki, błyszczyki, cienie do oczu, eyelinery, lakiery do paznokci, maski do włosów… Lista niemalże nigdy się nie kończy! Jedno jest pewne: niezależnie od wszystkiego, każda kobieta jest w stanie odnaleźć na niej jeden produkt, do którego ma słabość i nie wyobraża sobie bez niego codziennej pielęgnacji 🙂 To zabawne jak mała rzecz, na przykład drobne uczulenie, czy miniaturowe niedoskonałości są w stanie zsobotażować nasze poczucie własnej wartości i zlikwidować na dzień, lub dwa uśmiech! Właśnie dlatego kosmetyki trzeba wybierać z ograniczonym zaufaniem: bo jedne likwidują niewielkie defekty skóry, a inne stają się ich bezpośrednią przyczyną. Ja na przykład jestem wzrokowcem i kolorowe, estetyczne opakowania często kradną moje serce, ale rozum na szczęście mimo wszystko stara się pozostać czujny i zwrócić uwagę na skład. Mam problematyczną skórę mieszaną, więc jest z nią trochę zachodu, ale na przestrzeni ostatnich lat udało mi się odkryć wiele produktów, które jej służą. I również wiele takich, które mocno jej szkodzą. Będę pisała o tych i o tych: dla równowagi! Trochę rekomendacji i trochę zażaleń – choć mam nadzieję, że ta druga grupa będzie z czasem coraz mniej liczna!

Razowa w Poznaniu ul. WrocławskaGdzie zjeść?

Pozornie proste pytanie – a jednak odpowiedzenie na nie często zajmuje sporo czasu. A głód w międzyczasie dramatycznie rośnie i coraz głośniejsze burczenie w brzuchu sprawia, że sąsiedzi schodzą do schronu w piwnicy, bo boją się, że nadchodzi burza stulecia. Ja jestem wiecznie głodna, także ludzie z mojego najbliższego otoczenia są już przyzwyczajeni, a nieustające ssanie w żołądku często skłania mnie do testowania nowych miejsc i przysmaków. Ktoś powiedział mi kiedyś, że co ma być to będzie, ale szczęściu trzeba pomóc. Ja wychodzę mu na przeciw! Wierzę w to, że trzeba go szukać we własnej kuchni ( w lodówce i w szafce ze słodkościami!), albo właśnie w zaufanych knajpkach, serwujących apetyczne kalorie w najróżniejszych formach. Będę tutaj o nich pisała, choć wiem, że na wzrokowców bardziej działają zdjęcia – więc ich też będzie naprawdę sporo! Taaak, będę małą sadystką i będę pokazywała Wam najbardziej apetyczne kąski 🙂

blondynki z aparatem Wywiady

Czy istnieje coś bardziej inspirującego od twórczych ludzi?! Jedynie natura i jedzenie, a z nimi znacznie trudniej porozmawiać 🙂 Dzięki temu, że fotografia i prowadzenie bloga wiążą się z nieustannymi spotkaniami i poznawaniem innych przedstawicieli tej branży, udało mi się zamienić słowo z wieloma kreatywnymi osobami. Wiele z nich zadziwia pozytywną energią i motywuje, aby realizować swoje własne, nawet te najbardziej szalone pomysły. Warto otaczać się optymistycznymi postaciami, bo optymizm jest bardziej zaraźliwy od grypy. Niestety znacznie trudniej natknąć się na kogoś, kto rozprzestrzenia go psikając – do zainfekowania optymizmem  dochodzi podczas dyskusji, nawet bardzo krótkiej, więc chcę tutaj niektóre spisać i udokumentować, żeby Wasz organizm też miał styczność z ‘wirusem’ radości i pasji do życia! Mam nadzieję, że wszyscy się od nich zarazimy 🙂długowłosa blondynka z aparatem

Fotografia

Coraz mocniej wierzę w to, że to nie jest zwykłe hobby, praca, czy też czynność wykonywana tylko po to, aby zatrzymać w kadrze dany moment. To pochłaniający bez reszty styl życia! A raczej sposób życia, bo kiedy raz się go spróbuje, nie da się z niego zrezygnować. To fotografia wybiera człowieka, a nie człowiek fotografię 😮 Moja przygoda zaczęła się bardzo dawno temu, ale każdy jej etap jest tak samo ekscytujący. Znam ludzi, którzy po skończonej sesji wracają do domu i powracają do myślenia o niej dopiero po kilku dniach, a  zdjęcia przeglądają pierwszy raz średnio po tygodniu. Nie czują potrzeby, aby zrobić to wcześniej, chcą odpocząć, zająć się czymś innym. Ja po każdej sesji czuję palącą wewnętrznie konieczność znalezienia się przed ekranem, z herbatą w dłoni (jak to na herbacianego nałogowca przystało) i obejrzeć wszystkie efekty. To jeden z przyjemniejszych momentów, który zawsze wiąże się z dużymi emocjami: czy udało się uzyskać zamierzony klimat, czy wszystkie szczegóły są dobrze widoczne, czy będzie łatwo wybrać faworytów. Nigdy nie jest łatwo – ale zawsze jest przyjemnie. Fotografia to proces dokumentacji emocji (no, może pomijając fotografię produktową), ale przede wszystkim powinna też je wzbudzać. Nie tylko u odbiorców – również u twórcy!

Przepisyśniadanie w Jaglanej w Poznaniu

Mam słabość do jedzenia w mieście: najczęściej gigantyczny głód podejmuje decyzję za mnie i nie mam już w tej kwestii nic do gadania. Jednak kiedy mam trochę więcej czasu i energii, uwielbiam zrobić z własnej kuchni swoją małą przestrzeń twórczą, wziąć do ręki nóż szefa kuchni i poczuć się przez moment niebezpieczną kobietą. Otoczoną ogniem, rozsypaną mąką i poplamioną sosem pomidorowym, który imituje krew ofiar. W weekendy dosyć rzadko udaje mi się wstać przed 10 (ale ciii!), jednakże czasami, kiedy wczesna pobudka kończy się sukcesem, a nie rozbiciem budzika, lub telefonu, odnajduję bardzo dużą przyjemność w wymyśleniu i tworzeniu zdrowych śniadań. Raz na słodko, a raz na słono. Chociaż co dostarcza najwięcej szczęścia?! Oczywiście deser! Dlatego będę tutaj zamieszczała swoje ulubione przepisy na każdą porę dnia, niezależnie od tego o której godzinie wstajecie. Coś na 6:00, na 11, na 15, a nawet na 23. Nie wierzę w to, że jedzenie po 18 tuczy podwójnie! Obalmy ten mit (na szczęście umiem wyszczuplać w Photoshopie – w razie czego Wam pomogę!) 🙂

dziewczyna z gitarą Życiowe

Pewnie od razu chcielibyście zapytać – a co nie jest życiowe?! Słusznie – wszystko jest! Dlatego ta kategoria to worek, do którego będę wrzucała wszystko, co obejmuje tematykę umilania, lub poprawy jakości życia, ale nie pasuje do żadnego innego gatunku postów. Tutaj będą znajdywały się te wpisy, które nie dotyczą jedzenia, podróży, mody, urody, blogosfery, wywiadów, ani fotografii. Będzie trochę o książkach, będą podsumowania miesiąca, będą psychologiczne porady (pomimo ogromnej miłości do ludzi i pasji do zagłębiania ich zachowań, nie jestem psychologiem  i często nie czuję się wystarczająco kompetentna, aby poruszać poważne i fachowe tematy, więc będę współpracowała ze specjalistami – aby wpisy były ciekawsze i bardziej rzeczowe) 🙂

. M o g ą   C i ę    t e ż    z a i n t e r e s o w a ć :

Leave a Reply