
Last month: marzec w retrospekcji
Zamykanie oczu nie sprawi, że ona zniknie – chciałabym, żebyście nie domyślali się, co mam na myśli. Ale wszyscy wiemy. Wszyscy jesteśmy na co dzień dalszymi i bliższymi świadkami piekła na Ziemi; sytuacji, która wydaje się zbyt nierealna, by móc rozgrywać się we współczesnej Europie. Tak bardzo dziwnie żyć pozornie normalnie, gdy u sąsiadów kończy się świat.
Lubię jednak porady mądrzejszych i spokojniejszych od siebie, a oni powtarzają: by móc pomagać, trzeba zadbać też o siebie. Robić swoje, pracować, ale też odpoczywać, by mieć siłę. I ponieważ im ufam, obrałam właśnie taką strategię. Ukraina nie potrzebuje współczucia, ani naszych łez – potrzebują działania, pieniędzy, broni.
Skupiam się więc na wdzięczności za to, że mogę robić swoje i dołożyć coś, oprócz wyrazów niedowierzania i smutku.
Jaki był mój marzec? Było w nim dużo zachwytów nad codziennością, w której bardziej niż zwykle doceniam nawet każdy łyk ciepłej herbaty.
You know me – lubię zachowywać wspomnienia w tej fotoformie, by móc potem do nich wrócić. A przy okazji przemycam wśród nich sporo poleceń – czy wasze kubki smakowe pozwolą wam przejść obok nich obojętnie? Chodźmy zrobić mały test.
1 / Degustacja pączków z kremem pistacjowym z Poznańskiego Lastryko. Podobno zgarniają bardzo wysokie miejsce w rankingu wielkopolskich pączków i teraz już rozumiem ten werdykt. No co tu dużo mówić, nie spodziewałam się, ale to najciekawszy pączek, jakiego jadłam! 2 / Co jak co, wegetariańskie miejsce na ul. Taczaka postanowiło zorganizować dzień pomocy Ukrainie i w jednym marcowym dniu, cały utarg przelało na zbiórkę dla Ukrainy. U mnie na talerzu: racuchy z jabłkiem. U P szarlotka na ciepło.
1 / Smak studenckich czasów po egzaminach, czyli naleśnik w Manekinie! Ten zawijaniec nigdy nie zawodzi. Tak samo jak tutejszy sos czosnkowy. 2/ Brownie z Hobo Brownie – odkryte dzięki Dominice z @rzeczydominiki. Można je zamawiać przez Fyrtel, dowożą na terenie całej Polski: a dochód ze specjalnej edycji tego czekoladowego przysmaku jest przeznaczany na rzecz Ukrainy. 3 / Jajeczna uczta i smak tropików w przystępnej wersji. A przy okazji odkrycie miesiąca: jak to się stało, że jajka z ananasem smakują razem tak dobrze?! 4 / Zielona herbata. Zdania na temat zdrowotnych korzyści są dość podzielone (niektórzy mówią, że tak naprawdę pijemy wywar z nawozów, dlatego warto czasami trochę dołożyć do bio wersji), ale walory smakowe: damnit. Tu sencha. Mocna, bo zawsze się zagapię z wyjmowaniem torebki 😀
1 / Bajglowa randka! Z czasów, kiedy w starbucksowych bajglach było więcej marynowanej cebulki 😀 2 / Zawijańce z Luny. Dużo dobrego o nich słyszałam, więc postanowiłam grabnąć. Na ciepło pewnie smakują lepiej, więc póki co wstrzymuję się od głosu! 3 / Któregoś piątkowego wieczoru postanowiliśmy poratować się wynosem ze Słoika na Kamiennogórskiej. Tu padthai i tom-kha. Wiecie za co kocham to miejsce, pomijając na moment fakt, że naprawdę dobrze przyprawiają wszystkie tajskie dania? Nie dodają do tom-khi boczniaków. A to dziś rzadkość (czy ktoś wtajemniczy mnie skąd ten trend?^^) 4 / I bajgiel spod jedynki raz jeszcze. Cebula, kurczak i kawa – bardzo mocne trio!
1 / Pasta jajeczna i “minimalistyczna” porcja koperku, a jakże! 2 / Migdałowa owsianka z jagodami by P i wośpowe warsztaty Ani Skury 3 / Owsianka w wersji tropikalnej: mango i kiwi!
1 / Dumny portret z szakszuką (nie mojego autorstwa, ale to wcale nie przeszkadza dumnie jej prezentować!) 2 / Domowa, bezglutenowa pizza. Ilość sera nas pokonała, ale było zacnie! 3 / Czy ktoś zamawiał teleport do Meksyku? 4 / Pasty jajecznej nigdy dość
1 / Subiektywnie i obiektywnie: najskuteczniej kradnący serce psi przyjaciel. 2 / Tarta z pistacjami i extraczekoladowe ciasto. Z włoskiej knajpki Trattoria Vicolo – jak dla mnie ciut za słodkie, ale wiem, że to sycylijskie normy cukru! 3 / Uśmiech wywołany wyjściem do kina po dłuższej przerwie: na film, o którym nawet wybredni krytycy się rozpisują: Córka, w reżyserii Maggie Gyllenhaal. 4 / Jeszcze niepewna mina podczas nagrywania pierwszego odcinku podcastu “Instagram Can Convert”
1/ Świeża dostawa jajek! 2 / Jak to mówią: good hair day. 3 / Powolne przekonywanie się do fioletu. 4 / Spódniczka w kwiaty jako dowód licznych prób przywoływania prawdziwej wiosny.
1 / Tu trzy zdjęcia z cyklu: wspieram polskie marki. Choć to nie do końca prawda: bardziej one wspierają moją wygodę 😛 Z moich praktycznych badań wynika, że jakość sukienek z polskich marek wypada znacznie lepiej niż tych sieciówkowych (nie zmieniają się po praniu, dłużej zachowują formę, kolor się nie spiera), ceny są dość porównywalne + produkcja jest znacznie bardziej przyjazna środowisku i przede wszystkim: pracujących przy niej ludziom. Na pierwszym zdjęciu: sukienka Echo Fashion. 2 / Niebieski komplet uszyty na miarę u Alicji Czarodziejki (służy mi drugi rok, wygląda jak nowy) 3 / Kopertowa sukienka też od Echo Fashion 4 / Nowy, zielony lokator!
Dobrze powspominać! Przez te zdjęcia, jutro na śniadanie robię pastę jajeczną!
Do następnego – dajcie znać jak Wasze małe zachwyty i odkrycia marca 🙂
Leave a Reply