Kiedy zawarte w preparacie substancje się wzajemnie blokują, równie dobrze moglibyśmy ich nie połykać (no i zaoszczędzić pieniądze), dlatego wybierając kompleksową suplementację, maksymalnie warto o tym pamiętać.
Czasami można przedobrzyć
Ignorujemy nasze ciało i wysyłane przez nie sygnały miesiącami albo nawet latami, ale kiedy coś zaczyna mocno nam dokuczać, chcielibyśmy poczuć działanie suplementów niemalże od razu. Znam to! Niestety okazuje się, że tak się nie da – efekty widać najczęściej dopiero po miesiącu lub kilku regularnego przyjmowania danego specyfiku. Czasami łykamy wiele suplementów mających na celu to samo – na przykład w mocno stresującym miesiącu, gdy w atmosfera w pracy staje się wyjątkowo napięta, postanawiamy odnaleźć uspokajające suplementy. Nie możemy się zdecydować, więc sięgamy po melatoninę, melisę, walerianę. Łykanie takiej kombinacji, zamiast uspokojenia może przynieść ciągłe zmęczenie i trudną do opanowania senność. A wówczas jeszcze trudniej będzie się nam skupić na zadaniach i wrócić do efektywności.
Niektóre połączenia mogą spowodować znacznie poważniejsze skutki niż senność. Połączenie kilku suplementów obniżających cholesterol – np. tabletek z czerwonego, sfermentowanego ryżu i niacyny, może uszkodzić wątrobę. Omega-3 w połączeniu z czosnkiem i ginko-biloba blokują krzepnięcie krwi, mogąc prowadzić do krwawień.
Jak dużo to już za dużo?
Wysokie dawki niektórych suplementów, nawet kiedy są przyjmowane pojedynczo, mogą zadziałać przeciwko nam:
- więcej niż 100 miligramów witaminy B6 dziennie może prowadzić do uszkodzeń nerwów
- więcej niż 3000 miligramów witaminy C może wywołać ciężką postać biegunki
- więcej niż 100 miligramów kwasu foliowego dziennie powoduje często niedobór witaminy B12
Jak widzicie, czasami chcąc sobie pomóc, możemy przypadkowo zaszkodzić – warto więc raz na jakiś czas wracać do tych informacji (i sprawdzać czy nie ma nowych badań ze świata medycyny), żeby suplementacja przynosiła dobre efekty, zamiast pieniędzy wyrzuconych w błoto.
Suplement dopasowany do zapotrzebowania
Ja od kilku tygodni testuję suplement szyty na miarę – nazywa się Sundose. Polega to na tym, że uzupełniamy medyczny kwestionariusz, na podstawie którego zostaje zbadane nasze zapotrzebowanie na witaminy, minerały, probiotyki, adaptogeny i antyoksydanty. Do mojego trybu życia został dobrany duży pakiet substancji – na szczęście żadne z nich się wzajemnie nie blokują. Po kilku tygodniach czuję się naprawdę dobrze – pewnie to też zasługa żeń-szenia, który dodaje energii. Gdybyście byli zainteresowani, możecie wypełnić darmowy kwestionariusz, pozwalający sprawdzić zapotrzebowanie waszego organizmu – tutaj zostawiam link. Dostałam te suplementy od zaprzyjaźnionej firmy, której bardzo ufam – otrzymałam od nich również kod dla was, moich czytelników. Gdybyście chcieli się wyręczyć i też spróbować bardzo kompleksowego, uszytego według waszych potrzeb suplementu – zostawiam kod dający 17% rabatu na miesięczną suplementację (przy zakupie miesięcznej suplementacji, 5 dni będzie za darmo). Kod: pistacjowa (do wpisania w końcowej fazie zakupu, po otrzymaniu darmowych wyników badania na zapotrzebowanie)
Karol
Styczeń 29, 2022 at 9:09 amNiby dlaczego nie można łączyć witaminy D i K?