
Jak wspierać blogujących przyjaciół?
Twój przyjaciel, lub przyjaciółka zaczęli się ostatnio dziwnie się zachowywać? A może u wielu bliskich znajomych zauważasz niepokojące symptomy? Przyjrzyjmy się tym objawom. Łapiesz ich na tym, że wpatrują się nieobecnym wzrokiem w ekran telefonu i mówią sami do siebie, a zapytani o rozmówcę, tłumaczą, że prowadzą live’a. Narzekają, że są niewyspani – idziecie na kawę, a oni, zamiast rzucić się na swoje cappuccino i zastopować kofeiną proces ziewania, odkrywają w sobie artystyczne powołanie i fotografują filiżankę pod dosłownie każdym kątem. Kawową sesję kończą niemrawym uśmiechem, rzucają pod nosem ‘złe światło’ i wyciągają w Twoją stronę dłoń ze smartfonem. Myślisz, że to po to, żeby już nie kusił i chcesz schować go w kieszeni, ale wtedy słyszysz błagalne “Zrobisz mi jedną fotę? Nawet niekoniecznie jedną, lepiej dwadzieścia, żeby dobrze ująć klimat tego wnętrza”. Zaczynasz opowiadać o kryzysie w swoim związku i swoich ostatnich życiowych przemyśleniach. Są raczej słodko-gorzkie, kręci Ci się w oku łza, ale Twoi rozmówcy mimo wszystko co moment się uśmiechają. Po dłuższej chwili monologu, przerywają Ci słowa “Opowiesz mi to wszystko jeszcze raz? Tym razem włączę dyktafon, to niesamowicie inspirujący materiał na wpis psychologiczny!”. Opadają Ci ręce. Zanim odeślesz ich do specjalisty, włożysz im pod pachę termometr, aby zmierzyć gorączkę lub zaprosisz do łazienki, aby wylać im na głowę kubeł zimnej głowy, usiądź.
To najprawdopodobniej nieodwracalny, ale niegroźny stan.
Musisz go zaakceptować – choć sama akceptacja nie wystarczy, aby na nowo zacząć się dogadywać. Najlepszym rozwiązaniem będzie próba zrozumienia i wspierania ich nowego stylu życia. Nie patrz na bloga jak na rywala, który odbiera Ci bliskich i sprawia, że mają dla Ciebie coraz mniej czasu. Spójrz na niego jak na malucha, który potrzebuje ich czasu, aby urosnąć. Oni prawdopodobnie właśnie tak na niego patrzą (nawet jeśli się do tego nie przyznają!) 🙂 W końcu to ich twórczość – i to oni powołali go do życia. Nie musisz go kochać i otaczać czcią, wystarczy, że od czasu do czasu o niego zapytasz i spróbujesz tolerować i wspierać wszelkie blogowe nawyki bliskiej Ci osoby. Zachowania młodych mam są często nielogiczne i niewytłumaczalne dla ich otoczenia – zachowują się nieco dziwnie, a wszystkie ich myśli krążą wokół jednego tematu, nieustannie, niczym ziemia wokół słońca.
Choć sama jestem niepoprawną, nałogową bloggerką, czasami spróbuję stanąć z boku i spojrzeć na to całe blogowe zamieszanie z perspektywy postronnego widza – i wtedy sposób postrzegania trochę się zmienia. Wiem, że to może być niezrozumiałe – wielu moich znajomych twierdzi, że takie właśnie jest. Patrzą z pogardą, kręcą głową, lub nie mogą opanować śmiechu. Żartuję, takich jest akurat wyjątkowo niewielu (na szczęście!), ale mimo wszystko odnoszę wrażenie, że dla ludzi spoza blogosfery, blogowanie to tematyka tak tajemnicza jak wyprawy na Marsa. Niezależnie od stanu wiedzy, najważniejsze jest to, aby bloggerów wspierać, akceptować i im kibicować. W jaki sposób? To wbrew pozorom bardzo proste i nie wymaga dużych nakładów energii!
1. Śledź ich blogi, Instagramy i inne miejsca, w których publikują swoją twórczość
To może wydawać się oczywiste, ale… Nie, wcale takie nie jest. Znam wielu ludzi, którzy nie obserwują blogów swoich przyjaciół, bo uważają, że będą tam tylko nic nie znaczącą kroplą w basenie oceanu. Myślą, że ich obserwacja, lub lajk i tak przemkną niezauważone, a ich obecność na stronach/blogach/kontach bliskich jest zbędna, bo przecież mają wielu innych obserwatorów. Nic bardziej mylnego! Z rozmów z kilkoma znanymi bloggerkami i bloggerami jasno wynika, że mogą mieć nawet i 100 000 obserwujących, a brak zainteresowania ze strony najbliższego grona i tak będzie bolał. Ich posty mogą mieć milion polubień, a tak wyłapią brak tego jednego, lub dwóch, od najważniejszych osób. To powierzchowny tok myślenia, ale bloggerzy często wkładają w pracę nad blogiem tyle czasu i energii, że mocno przygnębia ich brak jakiegokolwiek zainteresowania ze strony przyjaciół i czują się wówczas trochę zapomnieni i zaniedbani. Bo dobre słowo i docenienie ze strony najbliższych wbrew pozorom wciąż cieszy najbardziej. Dlatego…
2. Komentuj ich wpisy i nie bój się pokazać, że je czytasz
Bo inaczej mogą się tylko domyślać – a jeśli nigdy nie mówisz, prawdopodobnie stwierdzą, że nie masz na to czasu, lub nie interesują Cię treści tego typu i z góry założą, że ich nie przeglądasz. Zaskocz ich i pokaż, że się mylą! Tutaj też nie sprawdza się tok myślenia “Nie będę komentował/a, bo przecież za moment zrobi to ktoś inny, więc po co?!”. Trudno sobie wyobrazić jak olbrzymią ulgą jest dla bloggera moment, w którym pojawiają się pierwsze komentarze. To dowód na to, że teksty lub zdjęcia nie trafiają w próżnię! Każdy komentarz sprawia, że chce się skakać (no chyba, że to jadowity hejt – wtedy raczej tupać ze złością 🙂 ). Często zdarza się tak, że pierwszy komentarz wywołuje lawinę kolejnych! Obawą każdego twórcy jest to, że nikt się nie odezwie, a pod wpisem będzie panowała przejmująca cisza. Nie pozwól tej obawie rosnąć, bo obawy tworzą stres, a zestresowanym znajomym pomoże tylko kieliszek wina, na które pewnie nie możecie wyskoczyć, bo przecież jutro rano do pracy. Lepiej zapobiegawczo napisać komentarz!
3. Dziel się ich treściami z innymi i udostępniaj je
Spójrz – Ty znasz ich osobiście i stąd Twoja wiedza o ich internetowej działalności. Jeśli to, co robią jest wartościowe i może się komuś przydać – nawet jedno udostępnienie ma moc, aby zmienić czyjeś życie. Twórcy, lub odbiorcy! Sharing is caring. Bloggerzy uwielbiają to poczucie, że materiały, które przygotowują trafiają do szerszego grona czytelników. To największa nagroda za długie godziny spędzone na dopracowywaniu wpisów. Naprawdę.
4. Nie oceniaj ich fotograficznej obsesji
Przymykaj oko na ich uzależnienie od uwieczniania każdego momentu, a czasami wręcz każdej sekundy życia. Pewnie robią to zapobiegawczo – nigdy nie wiadomo, które kadry przydadzą się do kolejnych postów. Większość bloggerów to entuzjaści i pasjonaci, tworzący swoje strony dla własnej satysfakcji i użytku czytelników, ale istnieje też wielu, dla których blogowanie to pełnoetatowa praca. Na pierwszy rzut oka nie widać jakich nakładów czasu, energii, a niekiedy i pieniędzy wymaga prowadzenie własnego miejsca w sieci. Opracowanie pomysłu, realizacja, zdjęcia, ich selekcja i obróbka, kręcenie filmów i ich montowanie, tworzenie tekstu, odpisywanie na maile, utrzymywanie relacji z czytelnikami… Nic dziwnego, że bloggerzy zbierają materiały nawet w ‘wolnym’ czasie, podczas wyjść, czy podróży ze znajomymi. Doba jest niestety za krótka, aby z tego zrezygnować 🙁
5. Wyjdź z inicjatywą i przejmij ich aparat/telefon!
Oczywiście tylko na chwilę, bo inaczej na pewno wyrwą Ci go z ręki. Jeśli Twój przyjaciel przy okazji każdego wspólnego posiłku prosi Cię o zdjęcie z czekającą na konsumpcję potrawą, zaskocz go i uprzedź jego prośbę. Chwyć jego sprzęt i powiedz “Uśmiechnij się to uwiecznię zawartość talerza i Twoje wygłodniałe spojrzenie!”. Zrób kilka zdjęć, zamiast jednego, byle jakiego, prawdopodobnie nieostrego. Wdzięczność, jaką zobaczysz będzie bezcenna 🙂
6. Zadawaj pytania
Pytania sprawiają, że ludzie czują się potrzebni. Zastanawiasz się jaki hosting jest najbardziej korzystny? Jak ubić śmietanę, aby nie opadła? Czy na rozmowę kwalifikacyjną wypada założyć granatową marynarkę i białe spodnie? Kiedy lepiej odwiedzić Mediolan – jesienią czy wiosną? W zależności od tego kim jest Twój rozmówca – czy bloggerem kulinarnym, podróżniczym, modowym, czy też lifestylowym, na pewno uzyskasz satysfakcjonującą odpowiedź na pytania z jego branży. Pozwól mu poczuć, że jego zdanie się liczy i jest swojego rodzaju autorytetem w swoich kategoriach 🙂
Bloggerzy to też ludzie i dlatego mocno potrzebują wsparcia i świadomości, że to co robią jest akceptowane i trafia do odbiorców, którzy naprawdę istnieją. Cyfry i statystyki nie są najważniejsze i nie dają największego szczęścia – często miłe słowo, lub zaangażowanie bliskiej osoby tworzą najszerszy uśmiech i największego kopa pozytywnej energii. A takich kopów nigdy zbyt wiele, bo ujędrniają pośladki! Koniecznie podzielcie się ze mną swoimi sposobami na wspieranie blogujących znajomych – a może sami jesteście bloggerami i przychodzi Wam na myśl metoda, której nie wymieniłam? Dajcie znać!
Leave a Reply