Przemyślenia, Życiowe

Jak rozpoznać emocjonalnie niedostępnego mężczyznę?

Ostatnio, przeglądając jeden z tych magazynów, po których nie spodziewam się inspiracji ani wartościowych mądrości życiowych, natrafiłam na zdanie, które naprawdę dało mi do myślenia. Swoją drogą, to jeden z kolejnych małych dowodów na to, że brak oczekiwań naprowadza nas na najciekawsze odkrycia i niespodzianki! Małym, prawie niezauważalnym druczkiem, jako przypis do historii, która była opisana na dwóch poprzednich stronach, widniał maleńki cytat “Za często mylimy tęsknotę z miłością“. Nie zagłębiałam się w dramat opisany wcześniej, odłożyłam lekturę (która pierwotnie miała tylko zabić czas podczas czekania na wizytę u lekarza) i przez resztę dnia, niezależnie od natężenia obowiązków, wciąż powracałam do tej myśli. Często mylimy miłość z pożądaniem, to na pewno. Często też ze strachem przed samotnością – wydaje nam się, że kogoś kochamy, ale nie jest to świadomy wybór, tylko reakcja obronna przed byciem sam na sam z własnym ‘ja’ i nikim więcej. Bo nie potrafimy być sami i boimy się pustki, więc zapełniamy ją byle kim. Ale z tęsknotą? Być może rzadziej, ale wciąż nie na tyle rzadko, aby nie móc użyć przysłówka”często”. Niestety. Szczególnie wtedy, gdy spotykamy się z emocjonalnie niedostępnym mężczyzną.

To oczywiście nie dotyczy tylko mężczyzn i działa w obie strony – ale jako, że Google Analytics uparcie twierdzi, że 78% Was, moich (kochanych! bardzo!) czytelniczek to kobiety, skupię się dzisiaj na kobiecym punkcie widzenia. Jako, że jest mi najbliższy 😀

Emocjonalnie niedostępnych mężczyzn jest wśród nas bardzo wielu – i to nie zawsze ich wina i świadomy wybór, że tacy właśnie są. To niekiedy wynik traumatycznych doświadczeń, złych wspomnień, historii, których nie chcą już powtarzać i trwałej niechęci przed otwieraniem się na emocje. Bo po co pozwalać sobie na wrażliwość i przez nią cierpieć, skoro można zamknąć się w pozornie nieczułej skorupie, przeżywać w głowie przeszłość i nie pozwalać nikomu na p r a w d z i w ą bliskość. To rodzaj ochrony. Zabezpieczenia. Czy skutecznego? Zdaniem wielu t a k.

Emocjonalnie niedostępni mężczyźni nie są źli – to często mili, ogarnięci życiowo, inteligentni ludzie. Nie są agresywni, nietaktowni czy skłonni do celowego manipulowania uczuciami drugiej osoby. Najczęściej doprowadzili Cię już nieraz do łez ze śmiechu, a przez to, że w pamięci nosisz świeże wspomnienia dobrych chwil, mówisz sobie, że tylko wydaje Ci się, że coś jest nie tak. Jest nadzieja na to, że z biegiem miesięcy, ten konkretny facet dostarczy Ci większej intymności i bezpieczeństwa, o którym marzysz. I że pozwoli Ci bardziej dotrzeć do swojego świata. I ta nadzieja napędza Twoje uczucia. Niestety istnieje pewne ryzyko, że jeśli jeszcze na to nie pozwolił, już się tak się nie stanie.

Czas rodzi emocjonalną bliskość – przynajmniej teoretycznie. W praktyce, jak zwykle pojawiają się wyjątki i liczne odstępstwa od tej zasady. Niekiedy, z czasem, zamiast się do siebie przybliżać, mocno się oddalamy. Dystans sprawia, że jest ciekawiej, bardziej intrygująco, nie ma miejsca na rutynę, bo jej miejsce zastępuje niepewność. Tylko czy to zdrowe i budujące? Nie bardzo. Zgadywanie na czym stoimy i czy to, co tworzymy jest trwałe i prawdziwe, to prosta recepta na smutek, dlatego postanowiłam spisać 13 wskazówek, że coś może być nie tak. To takie małe wskazówki, które pozwalają zdiagnozować emocjonalną nieobecność.

Niepokojące są zwłaszcza wtedy, gdy występują pakietami.

emocjonalnie niedostępny nieobecny facet

  1. Jest chodzącą tajemnicą. Na początku Cię to pociąga i nazywasz go Panem Tajemniczym, jednak miesiące lub nawet całe lata mijają, a Twoja wiedza na jego temat wciąż pozostaje na niezmienionym, zatrważająco niskim poziomie. Ty zdradziłaś mu już każdy sekret i otworzyłaś się miliony razy, a on wciąż ma nieprzemijający problem z tym, aby chociaż w dużym skrócie powiedzieć Ci dlaczego nie utrzymuje kontaktu z rodziną po stronie taty. Dlaczego boi się ciemności. Dlaczego trzyma za łóżkiem figurkę w kształcie żyrafy. Dlaczego zdecydował się nigdy nie wrócić na studia, które kochał. Z czasem pojawia się coraz więcej znaków zapytania, które chciałabyś zlikwidować, aby go lepiej zrozumieć. Chciałabyś posiąść tę wiedzę tylko po to, aby móc poznać go na nieco głębszym poziomie. On nie chce Cię tam wpuścić, a Ty nie chcesz naciskać, ani dociekać. Jednak często czujesz, że dzielenie codzienności z kimś, kto każdy temat zamienia w tajemnicę bywa bardzo męczące.
  2. Nie widzi potrzeby nazywania waszej relacji związkiem. Nie stara się akcentować, że jesteście parą i nawet w sytuacjach, które aż proszą się o takie podkreślenie, nie wykorzystuje tej informacji.
  3. Niedopowiedzenia to jego tajna broń. 
  4. Nie widzi potrzeby ciągłego kontaktu. Nie widzicie się przez kilka dni, a Twój telefon milczy. Zaniepokojona wystukujesz nienachalną wiadomość, na którą dostajesz odpowiedź dopiero po kilku godzinach. Jeśli jesteście w poważnym związku, codzienny kontakt jest całkowicie normalny i niemalże niezbędny – jednak on domaga się przestrzeni i często nie pomyśli nawet o najkrótszym smsie, czy minutowym telefonie.
  5. Nie czujesz się nieodłączną częścią jego życia, nawet po dłuższym czasie trwania relacji.
  6. Boi się wyjazdów i wspólnych wakacji. Każdy wspólny wyjazd potęguje bliskość – nie tylko fizyczną, ale głównie tą emocjonalną. Widzisz drugą osobę w nowych okolicznościach, stajecie przed nowymi wyzwaniami – i masz wrażenie, że on właśnie tej bliskości wciąż boi się najbardziej.
  7. Często podkreśla jak bardzo ceni sobie swoją niezależność. Często wspomina o tym, że zawsze był niezależny i samodzielny i bardzo tego w życiu potrzebuje. Czasami odnosisz wrażenie, że to jego metafora dla wyznania “wcale Cię tak bardzo nie potrzebuję”.
  8. Nie przepada za wspólnymi zdjęciami. Wasza znajomość trwa już całkiem długo, a on nie czuje potrzeby, żeby pochwalić się światu, jaką fajną ma dziewczynę. Wrzucając zdjęcie na Facebooka, kropuje je tak, że widać tylko początek Twojego ramienia. Regularnie umieszcza na Instagramie foty jedzenia – ale zawsze skadrowane tak, aby nie dało się rozpoznać kto siedzi na przeciwko.
  9. Jego podejście do Ciebie uległo znaczącej zmianie. Na początku, kiedy go poznałaś, był wyjątkowo miły, sypał komplementami jak z rękawa i sprawiał, że z Twojej twarzy rzadko znikał uśmiech. Często pytał Cię czy nie jest Ci zimno, czy nie jesteś głodna. Po kilku miesiącach komplementy pojawiają się tak rzadko jak deszcz na pustyni i masz wrażenie, że ogranicza czułe akcenty do skrajnego minimum. Daje z siebie tylko tyle, aby związek trwał, ale coraz częściej zastanawiasz się, dlaczego w ogóle wciąż jesteście razem.
  10. Unika rozmów o waszej znajomości i jej przyszłości. Z jednej strony – wiesz, że widzi Cię w swojej przyszłości, ale skrupulatnie omija ten temat i nigdy nie masz pewności co do jego aktualnych intencji.
  11. Generalnie unika trudnych tematów. Woli ich z Tobą nie poruszać. Przyjmuje nową, pełną wyzwań pracę i mówi Ci o niej dopiero w jej pierwszym dniu, choć jak się okazuje, był już na czterech rozmowach rekrutacyjnych.
  12. Ma nierealną wizję prawdziwej miłości. Wiesz, że wierzy w to, że prawdziwa miłość wygląda tak jak w produkcjach Disneya, a ideały naprawdę istnieją. Wzdycha do wyreżyserowanych, serialowych związków, ale nie ma siły, aby wspólnie z Tobą popracować nad podniesieniem jakości Waszej znajomości.
  13. Z jednego bieguna przenosi się na drugi. Po kilku dniach maksymalnej bliskości, przez kilka dni wydaje się całkowicie nieobecny, chłodny i zdystansowany.

Chyba każda kobieta, która na jakimś etapie swojego życia, spotykała się z tym typem mężczyzny, wie do jakiej frustracji potrafi to doprowadzić. I poczucia winy i przytłoczenia, że być może it’s not him, it’s you – może to Ty robisz coś nie tak i stąd ten dystans? Z tym nieobecnym mężczyzną możesz przejść bardzo długą wspólną drogę – aż do oświadczyn, a może nawet i ślubu, wspólnego domu i dzieci, jednak prawdopodobnie nigdy nie opuści Cię uczucie, że tak naprawdę nie znasz do końca człowieka, z którym żyjesz. A on wcale nie chce, abyś go poznała. Ciałem jest tutaj, ale myślami często gdzieś indziej, dalej, gdzieś w przeszłości, głęboko głęboko we własnym świecie wspomnień i przemyśleń, którymi nigdy się z Tobą nie podzieli. Żyjecie razem, ale jakby osobno. Wciąż trzyma Cię na dystans i choć wiesz, że powinnaś być najbliższą mu osobą, wcale się nią nie czujesz, bo choć codziennie go rozbierasz, nie potrafisz ściągnąć z niego tajemnic, niedopowiedzeń i skłonności do ambiwalencji.

Nie chcę, żeby ten wpis brzmiał pesymistycznie – hell no, znacie moje podejście do ludzi i do świata! Niemniej jednak, istnienia emocjonalnie niedostępnych mężczyzn doświadczyłam na własnej skórze – no i własnym sercu. Te znajomości sporo mnie nauczyły – także w gruncie rzeczy jestem im wdzięczna za obecność w moim życiu i cenne lekcje. Po dłuższym, naprawdę długim czasie, chyba mogę powiedzieć, że rozumiem 2 emocjonalnie niedostępnych facetów, z którymi miałam w przeszłości dłuższą styczność. Obaj borykali się z pewnym problemem, który chyba trochę ich przerastał i z tego co widzę – wciąż to robi. Byli ( i są!) ciekawymi, na swój sposób dobrymi ludźmi, ale jestem niemalże pewna, że zranią każdą osobę, z którą będą. Dlatego obserwujcie Wasze relacje – żeby ten problem nigdy nie stał się waszym problemem. Życie jest za krótkie i zasługujecie – wszystkie zasługujemy! – na budujący, zdrowy typ miłości, który uskrzydla, zamiast dołować. Serio. Believe me.

. M o g ą   C i ę    t e ż    z a i n t e r e s o w a ć :

6 komentarzy

  1. Klaudia

    Grudzień 27, 2019 at 3:57 am

    Zupełnie się zgadzam. Taki typ czlowieka to tylko tortury. Doświadczam na własnej skórze…kilka dni czułych wiadomości o miłości A w realu dystans i chłód. Powoli dobrze wam do…

  2. Tentajemniczy

    Lipiec 25, 2020 at 8:19 am

    To pewnie ja taki jestem bo flitrowaniu z 50 kobietkami, które jak już się pomalują to skacze im poczucie własnej wartości i myślą że mogą rozkazywać w domu i wydawać polecenia, a jak mu puszcza nerwy to robią awantury, płaczą i udają cierpietnice. No trudno jest was jednocześnie nie zranić, bo tdzbea się z wami obchodzić jak z jajkiem, a z drugiej strony jak dajemy za dużo wolności to nie umiecie się powstrzymać od manipulacji. Po prostu nie umiecie same się kontrolować, a ja nie mam zamiaru być dłużej psychiatra, który codziennie słucha jak fajny był jej dzionek albo jak co kto komu powiedział. Mam swoje problemu na tym samym poziomie, a jeszcze muszę rozwiązywać czyjeś, sam przez nie przebrnąłem i dzięki temu nauczyłem się je rozwiązywać. Jest równouprawnienie, niech kobiety sobie radzą same w wszystkim, chciałyście wolności to sobie teraz radźcie na wolnym rynku, że głodnych sukcesu samców którzy uwielbiają konkurować i walczyć bez żadnych zasad. Chcecie wszystkiego po połowie to będziecie miały, gówniany dom i gówniana pracę… Kiedyś przynajmniej wy gospodarowaluscie domem a my praca i nikt się nie wpieprzał, każdy był zadowolony. Dziś róbcie wszystko same, do niczego już nie jesteśmy wam potrzebni. Potrzeba mężczyzn skończyła się jak wszystko wam wynaleźliśmy, a teraz powoli wyginiemy przyparci do ściany duchem chorej tolerancji. Kurwa mezczyna musi być agresywny wtedy kiedy trzeba, inaczej wydaje wam sie ze jesteście z pipkami w rurkach, a ten system nas gnoi nie daje nam szansy zaistnieć kosztem wyrównania wszystkich szans z kobietami i ich emancypacji w mediach bo kobietami łatwo manipulować o głosy wyborców. Wystarczy że się rozczula…

    1. Nickname

      Listopad 29, 2020 at 12:02 am

      Jesteś chory psychicznie człowieku, zastanów się co Ty wgl piszesz..
      ŻAŁOSNE

    2. Anastazja

      Czerwiec 6, 2022 at 2:43 pm

      Jesteś pierdolnie….y

  3. Niemieckie Tablice

    Grudzień 18, 2021 at 9:44 am

    Może coś w tym jest co napisał … I może wcale nie jest chory

  4. K

    Czerwiec 12, 2022 at 1:11 pm

    Myślę że coś w tym jest co napisał ten mężczyzna. Poczuł się zaatakowany tym artykułem, lub ma swoją frustrację, która za pewne ma swoje uzasadnienie i widać mocno go doświaczyła. Kobiety potrafią zagadać facetów i lepiej formułować i wyrażać swoje emocje. Niektóre mogą mieć tendencję do zrzucania wszystkiego na bliską osobę. A jak ktoś nie ma innych systemów obronnych to po prostu się wycofuje. Inna sprawa że sama doświadczyłam kontaktu z bardzo sympatycznym niedostępnym emocjonalnie mężczyzną. Który co innego mówi co innego robi. Ogólnie nie można mu nic zarzucić bo nie ma na to dowodów. Tzn. np. wszystko jest super uprzejme. Ale to co ja czuję zaczyna być jak jakaś męczarnia. Nie ma równowagi w podtrzymywaniu relacji. Cały czas twierdzi że chce ale odpowiada tylko na to co ja zainicjuję i zaproponuję- nie ma inicjatywy z jego strony. Mimo że jest uczucie. Przez chwilę zastanawiałam się nawet czy to nie mama za niego wszystko robiła. (chociaż tego nie miałam możliwości sprawdzić więc to moje domniemanie) Podzielenie się czymkolwiek o sobie jest bardzo trudne. Nie chcę być jego terapeutką . Nie na tym to polega. Ale jest mi tak bardzo przykro bo ja dalej sama tego nie pociągnę. A relacje powinny rozświetlać ludzi, wzruszać, rozwijać, to co jest do przejścia razem to jest, nie wszystkie rozmowy są łatwe, ale trzeba się jakoś porozumieć – po przejściu takich kroków bliskość jest niesamowita a po obu stronach pojawia wdzięczność. I wtedy miłość się rozwija…. Wiem że powinnam zakończyć to sama zainicjowałam, bo nie ma możliwości współpracy a dowód mam nie wiadomości nie słowa tylko moje łzy. Po prostu wiem że że to zrani obie strony, ale ja tak nie mogę funkcjonować na codzień. Poddaję się. ( a dla ciekawych tak mówiłam już wcześniej co mnie rani, otrzymałam szczere przeprosiny ..) Dzięki pozdrawiam i powodzenia i przyjemności! w miłości.

Leave a Reply