Przy jedzeniu rozmawia się najprzyjemniej. I najłatwiej. Wiele problemów komunikacyjnych automatycznie się przecież wówczas rozwiązuje – gdzie spojrzeć kiedy odrywamy wzrok od rozmówcy, na co zrzucić pojawiającą się momentami ciszę, co zrobić z dłońmi. Dlatego też lunch czy kolacja wydają się idealną koncepcją na randkę. Kiedy chwilowy niedobór tematów zacznie wiercić dziurę w brzuchu, zapełnią go chociaż pyszne kalorie. Win win.
Z drugiej strony, (pół żartem, pół serio) nie każda dziewczyna zgodzi się na spotkanie w McDonaldzie, a kolacja w eleganckim miejscu kojarzy się automatycznie z dosyć dużym wydatkiem. I tutaj z pomocą przychodzi Restaurant Week – inicjatywa, dzięki której trzydaniowa kolacja z drinkiem, w jednej z dwudziestu sześciu poznańskich (choć inne miasta też biorą udział w akcji!), stylowych spotów kosztuje 49 zł od osoby. Szczerze mówiąc, za byle jaki, średniej jakości kebab z podwójnym mięsem, na wynos, zapłaciłam niedawno w centrum 35 zł, więc… Wniosek nasuwa się trochę sam 😮 Tutaj w skład zestawu wchodzą najróżniejsze smaki, pięknie podane, cieszące każdy ze zmysłów. Jestem szczerą entuzjastką tego pomysłu, bo dzięki niemu, za rozsądną cenę można poznać naprawdę wiele nieznanych dotąd dań i miejsc. Ja na przykład nigdy wcześniej nie miałam pojęcia, że w Poznaniu mamy własny hotel Hilton. I że mieści się w nim knajpa o surowym, industrialnym wnętrzu, Hampton by Hilton. W festiwalu bierze udział tyle miejsc o najróżniejszym charakterze, że właściwie każdy odnajdzie coś dla siebie – niezależnie od tego czy za główne kryterium weźmiemy styl wystroju, czy typ serwowanej kuchni. Ja jestem ostatnio trochę francuskim pieskiem, jeśli chodzi o jedzenie – i to absolutnie nie celowo, nie, nie – niestety alergie i nietolerancje pokarmowe ujawniły się u mnie w dosyć brutalny sposób i okazało się, że muszę definitywnie zrezygnować z kilku składników, które KOCHAM. I które występują w niemalże każdym dobrym daniu. Ale po krótkim załamaniu, okazało się, że istnieje jednak sporo rzeczy, które wciąż mogę jeść. Także i tutaj dobre newsy – w festiwalowych menu, osoby z nietolerancjami bądź alergiami też znajdą bezpieczne opcje. Wegańskie, bezlaktozowe, bezglutenowe, albo bez orzechów i innych częstych alergenów.
Wczoraj, 3 kwietnia, w gronie poznańskich łakomczuchów, pod patronatem Mytujemy, celebrowaliśmy oficjalne rozpoczęcie Restaurant Weeku. Inauguracyjna kolacja odbyła się w Papavero przy ul. 3 maja – knajpie, która swoim designem sprawia, że od razu po przekroczeniu progu drzwi ma się wrażenie przeteleportowania do Nowego Yorku lat 70. Co jedliśmy? Co robiliśmy i jakie menu festiwalowe przygotowało to piękne miejsce? Zdjęcia oddadzą więcej niż słowa…
Leave a Reply