
Editorial: Autumn is here x Juliette in Wonderland
Zjednej strony świat reklamy tworzy piękny obraz jesieni: złote liście, hektolitry gorącej czekolady na przemian z cynamonową herbatą, ciepłe koce z owczej wełny i przeskakiwanie w kaloszach kałuż napotkanych po drodze. Oczywiście z suchymi skarpetkami i uśmiechem na ustach. Sama chętnie wyreżyserowałabym kolejny spot z tej serii: te elementy tworzą klimat, który w kadrze obiektywu wygląda wyjątkowo przekonująco. Ale w kadrze życia? Codzienność często oszczędza na scenariuszu i pisze go nieco inaczej.
Wszyscy dookoła mnie niemalże tupią w miejscu, że w końcu nadarzy się okazja na zarzucenie na siebie swetrów, płaszczy i czapek. Moim lepiej jest w szafie. A skoro nastał ich czas i muszą z niej wyjść, czasami sama chętnie bym się w niej schowała. Nie jestem gotowa na ochłodzenie, na krótsze i ciemniejsze dni, na dłuższe ziewanie rano i grubszy koc wieczorem. Nie, nie narzekam, ale lato to najpiękniejsza i najkrótsza pora roku – i właśnie z tego względu nigdy nie jestem gotowa na pożegnanie. Czy naprawdę musimy? Przelotne romanse chyba nie są dla mnie, bo za każdym razem łudzę się, że rozkocham go w sobie do tego stopnia, że ze mną zostanie. Przez kilka tygodni macha mi na do widzenia, szepcząc “wrócę za rok”. A ja zawsze czekam, z zapasem nowych sukienek i wakacyjnych planów.
Tym razem początek rozłąki rozpoczął się jesienną sesją z Julią z Juliette in Wonderland. Takich editoriali będzie tutaj niebawem naprawdę sporo – ale czy to oznacza, że polubię jesień do tego stopnia, że zdradzę lato? Nie sądzę.
summer, i will miss you like the moon misses the sun
michal
Lipiec 1, 2023 at 2:01 pmPani Julia jest boska.