
Wind in her hair, rock in her heart.
Czasami najlepsze lokalizacje odnajduje się w najmniej oczekiwanym momencie
I te pozornie nieciekawe, niczym się nie wyróżniające, przez wizjer aparatu wyglądają zupełnie inaczej, bardziej magicznie i okazuje się, że to właśnie ‘to’. Tak było i tym razem. Alicja postawiła na edgy chic i minimalizm z nieco ostrzejszymi elementami, które dodają całości charakteru. Trochę w stylu Taylor Momsen, a trochę w stylu zabieganych kobiet Nowego Yorku, które stawiają na wygodę, nie rezygnując przy tym z indywidualnych akcentów, które manifestują ich osobowość. I choć Ala mówi, że najlepiej czuje się w czerni, ale myślę, że tą stylizacją udowadnia, że inne kolory również mogą nawiązywać do rockowych i motocyklowych klimatów.
Detale są bardzo ważne. Często łapię się na tym, że podziwiam paznokcie, lub biżuterię przechodzącej obok kobiety. Kiedyś usłyszałam od kogoś, że to płytkie i puste – i z zawstydzeniem przyznałam rację, ale dzisiaj, po dłuższym czasie obserwacji świata, żałuję, że spojrzałam na to w ten sposób. Mam wrażenie, że za rzadko mamy odwagę, aby komplementować szczegóły, lub detale, nad którymi druga osoba spędziła sporo czasu, bo boimy się posądzenia o bycie powierzchownymi. Nie ma jednak nic milszego niż spojrzenie pełne aprobaty, lub miły komplement, szczególnie z ust bezinteresownego nieznajomego/nieznajomej. Nie bójmy się podziwiać i mówić o tym, co piękne! Gustów jest niesamowicie wiele – to, co podoba się nam, nie musi wcale podobać się innym, ale jeśli coś wpadnie nam w oko, lub przykuję uwagę – mówmy o tym, bo mamy moc, żeby poprawić komuś humor i zrobić tej osobie dzień!
Ala ma piękne włosy, na których skupiłyśmy się podczas tworzenia tej sesji. Chciałam pokazać ich długość i gęstość, bo naprawdę jest się czym chwalić! To stereotyp, ale paznokcie, skóra i włosy są w pewien sposób naszą wizytówką i dlatego warto pokazywać je na zdjęciach. Zawsze mocno w to wierzę!
Leave a Reply