
Gescheft, mrożona latte i jeansowa kurtka.
Uwielbiam okolice Starego Rynku – w jego pobliżu, niczym psotne dziewczynki bawiące się w chowanego, ukrywają się najbardziej urokliwe uliczki. Kiedy już się je odszuka, kuszą smakowitymi zapachami i klimatycznymi wnętrzami knajpek i restauracji, które się na nich znajdują. Jak pewnie już zdążyliście zauważyć – z moją silną wolą jest dosyć kiepsko i zazwyczaj ulegam. Na szczęście nigdy tej decyzji nie żałuję. Tak było i tym razem! Wybierając się na sesję z Alicją Moskalik, miałyśmy plan, żeby część ujęć stworzyć na dworze – i wykorzystać piękną pogodę – a część w przestrzeni losowej, urokliwej kawiarni, do której wpadniemy na ‘spontaniczną’ kawę. Plany mają to do siebie, że bywają zmienne – kawiarnię zamieniłyśmy na restaurację. Ale to był naprawdę dobry wybór, bo jej wystrój miło połechtał nasz zmysł estetyczny.
Gescheft, bo tak nazywa się miejsce, do którego poniosły nas nogi, to niewielkie lokum na ulicy Żydowskiej. Pozornie zwyczajne, ale już na ostatnim kroku schodów, tuż przy drzwiach wejściowych, okazuje się, że jego klimat wcale nie należy do tych przewidywalnych. Cegły, piękna, zadbana roślinność i książki – o tak, oczy aż mruczą z zadowolenia. Dodatkowym atutem jest krótka karta – wydawałoby się, że ułatwi szybki wybór, ale… Jest tak ciekawa, że to nie jest wcale takie oczywiste i łatwe, jak można by przypuszczać. Ostatecznie skusiłyśmy się na mało grzeszny zestaw: mrożoną kawę, mrożoną lemoniadę i owocową tartę w słoiczku (która niestety nie załapała się na żadne zdjęcie, bo była za dobra 🙁 ). Zrobiłyśmy kilka klimatycznych ujęć (które możecie zobaczyć poniżej) i wyszłyśmy bardzo zadowolone, bo upiekłyśmy dwie pieczenie na jednym ogniu. I były to wyjątkowo smaczne pieczenie – kadry w klimacie, o którym marzyłyśmy i apetyczne, orzeźwiające napoje. Dwa tygodnie później wróciłam do Gescheftu na kolejną ‘degustację’ – i tym razem skusiłam się na konkretniejsze propozycje. Niebawem podzielę się z Wami relacją (i tą foto i tą słowną, żeby przybliżyć wam smaki, których spróbowałam).
Jeśli udało się Wam kiedyś odwiedzić to miejsce – koniecznie podzielcie się swoimi wrażeniami! Na co się skusiliście, jak podobał Wam się wystrój i jakie inne szczegóły zwróciły na siebie Waszą uwagę? Natomiast jeśli dopiero wybieracie się na Żydowską – koniecznie spróbujcie mrożonej latte, bo pachnie obłędnie. Obowiązkowa pozycja dla wielbicieli aromatycznej kofeiny. Przy okazji zapraszam Was na mój Instagram, na którym odnajdziecie zdecydowanie więcej apetycznych kadrów!
Leave a Reply