Beauty

Wakacyjne Beglossy – morska bryza

Kosmetyczne pudełka subskrypcyjne kuszą możliwością przetestowania wielu produktów, bez konieczności zrzekania się całej zawartości portfela, lub czyszczenia karty. Przy okazji umożliwiają comiesięczne zaopatrzenie się w kilka nowości, dając tym samym poczucie „jestem na bieżąco z nowinkami z branży” 😀 Przez jakiś czas, kilka lat temu, korzystałam z tej usługi – nie pamiętam dokładnej nazwy pudełka, które wówczas kurier przynosił pod moje drzwi, ale pamiętam jedno – czasami zawartość pudełka wywoływała na mojej twarzy szeroki uśmiech, a czasami zgrzytanie zębów i obliczenia co mogłabym za owe 50 zł kupić, gdybym nie zainwestowała w beauty boxa. Zniechęcona rozczarowaniami zrezygnowałam, bo w moim pokoju rosła kupka kosmetyków, których po prostu nie potrzebowałam – nie jestem wielbicielką szalonego makijażu, neonowych kolorów ani produktów, których skład nie ma nic wspólnego z naturą, a zapach wywołuje atak kaszlu. Wydałam je koleżankom, którym takie trendy bardziej przypadły do gustu, także nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo ktoś je wykorzystał, ale… Bolało mnie to, że w co drugim pudełku nie mogłam odnaleźć niczego dla siebie. A co miesiąc pojawiała się nadzieja, że tym razem będzie inaczej.

Z całą pewnością nie można mnie nazwać znawczynią branży beauty – od kosmetyków wymagam jedynie tego, aby nie zatykały porów, spełniały obietnicę producenta, nie uczulały, nie wysuszały nadmiarem alkoholu, nie podrażniały i nie barwiły na nienaturalne odcienie. Aby oszczędzić sobie zawodów na tym froncie,  kiedyś podpytałam koleżankę-dermatolog na co zwracać uwagę i od tego czasu często studiuję składy. Szczerze mówiąc to żmudne zajęcie, bo co drugi produkt, który obiecuje maksymalne nawilżenie, ma na etykiecie składniki, które gwarantują zupełnie inny efekt…

No i stąd moje sceptyczne podejście do subskrypcyjnych boksów. Dominują trzy obawy:

  • nie odnajdę w pudełku niczego, co polubi się z moją skórą
  • połowę zawartości boxa będę musiała odpalić znajomym
  • kosmetyki nie będą dopasowane do odcienia mojej skóry
  • jeśli w boxie zdarzą się pomadki/lakiery do paznokci, na pewno przypadnie mi zielonkawa żółć

Ale podobno strach ma wielkie oczy, więc postanowiłam dać pudełkom drugą szansę – tym bardziej, że znajome bardzo sobie je chwalą, więc pomyślałam – no hej, człowiek jest w stanie przez 4 lata niesamowicie się rozwinąć i zmienić, więc pudełka subskrypcyjne pewnie też. Padło na Beglossy, które zachęciło mnie dużą ilością pozytywnych opinii i ciekawą zawartością poprzednich pudełek. W tych boxach dominują kosmetyki do pielęgnacji (również włosów), mniej tutaj za to kolorowych specyfików. Dla mnie duży plus, bo z kolorami jest ten problem, że trudniej trafić w gust odbiorcy, tym bardziej przy losowym doborze barw.

Pierwsze pudełko już do mnie dotarło. Zaskoczyło mnie tak pozytywnie, że aż postanowiłam poświęcić mu odrębny post 😀 Przede wszystkim: wśród kosmetyków znalazły się tylko te, które faktycznie przydadzą się latem. Szampon, odżywka, maseczka do twarzy, naturalny płyn do kąpieli, lakier do paznokci (tym razem trafił mi się jeden z moich ulubionych kolorów, więc kolejna niespodzianka) i pilniczek. Używam ich już od tygodnia, więc skrobnę Wam tutaj po krótce, co to za ciekawostki.

 

 

 

b

e

 

g

l

o

s

s

y

 

b

x

pudełko beglossy czy warto

 

Herbal Essences Bio:Renew

Szampon i odżywka z najnowszej linii Herbal. Co mnie najbardziej ucieszyło podczas czytania składu? Zawierają sporo olejku arganowego z Maroko. Jakiś czas temu odkryłam, że ten niepozorny olejek naprawdę dobrze ujarzmia niesforne i wysuszone kosmyki. Wiadomo, że najskuteczniejszy jest wtedy, gdy działa solo – jednak w odżywce, w której występuje wraz z innymi specyfikami i musi grać zespołowo, też dobrze się sprawdza. Na razie użyłam tego kompletu trzy razy – obiektywną opinię będę mogła wystawić na pewno dopiero po dłuższej znajomości, jednak cóż – robią naprawdę niezłe pierwsze wrażenie! Producent obiecuje brak sztucznych barwników, za co oczywiście dodatkowy plusik do dzienniczka 😉 

 

 

Derma Body Shampoo

Czyli żel do kąpieli, którym rzekomo może myć się cała rodzina, bez względu na wiek i typ skóry. W boxie odnalazłam pełnowymiarowy produkt, który normalnie kosztuje 25.99 zł. Czy byłby wart tej ceny? Tak, bo jest bardzo naturalny – hipoalergiczny i pozbawiony substancji zapachowych, barwników i parabenów. Ze spokojem mogą sięgać po niego również osoby skłonne do alergii, podrażnień i problemów skórnych. Ma bardzo delikatny zapach i na razie dobrze się dogadujemy. Skóra nie narzeka, a to najważniejsze 😀

beglossy zawartość pudełka
lakier hybrydowy bez lampy beglossy
fotograf do zdjęć kosmetyków poznań

Pierre Rene Ready&Go

Lucky me!  Trafiłam na bardzo ładny odcień, Nr 10, Mobile Carmine, czyli delikatny karminowy ton, który delikatnie wpada w wiśnię. Kolor kusi, jednak nie mam w domu lampy do hybryd, więc na razie musi poczekać na półce 🙁 Ale! Na pewnie nie będzie długo czekał, bo to 3 w 1 – baza, lakier barwiący i top w jednym. Fajna oszczędność miejsca i czasu, więc jestem ciekawa jak się sprawdzi na mojej nieco zniszczonej płytce. 

 

 

Zestaw od Shefoot

Ostatnio wzięłam się za pielęgnację stóp i widzę pierwsze efekty – w końcu chętniej chodzę w sandałkach, yeah! Trochę zmusiła mnie do tego pogoda i zaskakujące upały, a trochę chęć pokazania nóg w sukienkach, które przez pozostałe pory roku będą smutnie leżały na samym dnie szafy. W zestawie BeGlossy znalazłam sprzymierzeńców: poręczny, miniaturowy pilniczek i sól do kąpieli z minerałami z Morza Martwego. Opakowanie kosztuje w sklepie ok. 9 zł. Zrobiłam sobie w misce relaksującą kąpiel dla moich zmęczonych chodzeniem girek i powiem szczerze, że naprawdę się odprężyły, a skóra stała się przyjemniejsza w dotyku. Żeby utrzymać ten efekt pewnie będę musiała powtarzać rytuał, ale dla takiego uczucia warto 😀 

 

 

Maseczka do twarzy Duetus

Zielona glinka, olej z konopi (czyli coś dla koneserów 😀 ), węgiel aktywny, kwas salicylowy, ekstrakt z lukrecji gładkiej, sorbitol i olej z pestek winogron. Nowość na rynku i z całą pewnością nowość z mojej kosmetyczce, bo nigdy nie spoczywał w niej taki aktywny team! Od maseczek, które trzeba nakładać na twarz zdecydowanie wolę maseczki w płachcie, ale ta ma przyjemną konsystencję i nie miałam problemu z jej zmywaniem. Skóra wydaje się lepiej nawilżona, więc warto pobrudzić palce i nałożyć tę magiczną maź na twarz. 

beglossy lipiec morska bryza co w środku zawartość

 

 

 

Wrażenia końcowe? BeGlossy to pudełko, w którym nie znajdziecie szalonych i bardzo nietypowych produktów, ale to – przynajmniej dla mnie –  zdecydowany plus. O ile w ogóle powinnam wydawać takie śmiałe oceny po pierwszym miesiącu – przecież kolejne mogą mnie jeszcze zaskoczyć 😀 Cenowo to niezły deal, bo w lipcowym boxie znalazło się wiele pełnowymiarowych produktów, za które w sklepie zapłaciłabym o wiele więcej. Pojawia się tylko pytanie – czy gdybym stała przed półką w Rossmanie lub Hebe, też bym się na nie skusiła? Pewnie nie, ale to potwierdza moją teorię, że takie pudełka są potrzebne właśnie po to, aby poznać nowe składniki i receptury, które mogą zrobić naszej skórze dobrze i pozytywnie wpłynąć na jej kondycję. Lipcowy beglossy zdał egzamin 😉

beglossy prezent

 

s

u

r

p

r

i

s

e

 

s

u

r

p

r

i

s

e

Gdybyście chciały przetestować pudełko BeGlossy i też spróbować comiesięcznych nowości rynkowych, mam dla Was kod rabatowy, dzięki któremu zamówicie boxa o 20 zł taniej: TKJ20PISTACJOWA. Kod obowiązuje do 31 lipca, niezależnie od tego na które pudełko się zdecydujecie. 

Słyszałyście o idei comiesięcznych pudełek z kosmetykami? Co o nich myślicie i jakie macie z nimi doświadczenia, jeśli już je w przeszłości zamawiałyście? Koniecznie dajcie znać!

Buziaki,

Kasia

. M o g ą   C i ę    t e ż    z a i n t e r e s o w a ć :