Wywiady

Pasja zmienia życie

T     en pomysł od zawsze chodził mi po głowie. Chodził i bardzo głośno tupał, więc musiałam w końcu chwycić go za rękę i obiecać, że się nim zaopiekuję i pozwolę dotrzeć tam, dokąd bardzo chciałby trafić – czyli do realizacji.

Staram się dotrzymywać danych obietnic, więc skoro słowo się rzekło – here I am. I trzymam go mocno za tą małą, ledwo namacalną dłoń. Rozpoczynam nową serię, nowy projekt – a wszystko co nowe i w jakimś stopniu wyczekane zawsze wprowadza mnie w stan głębokiej ekscytacji, więc wyobraźcie sobie z jakim szerokim uśmiechem piszę te zdania. Ta szerokość wynika trochę z tego, że wiem, że tym razem nie skończy się na pustych słowach – bo już zaczęłam! Także zrywam ze swoją tendencją do planowania, rozkminiania i porzucania rzeczy na tym poziomie. Choć tak naprawdę nigdy ich nie porzucam, bo zawsze, prędzej czy później wracam. Tym razem na szczęście prędzej 😉

No więc co to za pomysł?

Ile ludzi na świecie, tyle wizji szczęścia, tyle pomysłów na realizację marzeń, tyle światopoglądów i planów na przyszłość. I właśnie w tym znajduje się najwięcej magii, którą chcę wziąć pod lupę. O tych najodważniejszych, najbardziej dziwnych (od razu uprzedzam – w moich ustach to absolutnie zawsze pozytywny przymiotnik i komplement!), albo najbardziej zaskakujących bardzo chciałabym usłyszeć i do nich dotrzeć. Tylko jak tego dokonać? Pozornie nierealne, ale jakiś czas temu, rozmawiając z wieloma znajomymi, odkryłam, że każdy z nich potrafi czymś zadziwić. Nawet wtedy, gdy się tego nie spodziewam. Każdy człowiek skrywa w sobie swój świat, którego z zewnątrz zupełnie nie widać. I wiele nietypowych myśli, których na co dzień nie ma okazji przedstawić.

Mocno wierzę w to, że ludzie, którzy coś kochają, są najcenniejsi. Ja na co dzień dzielę się tutaj z wami moją miłością do fotografii, ale wiem, że dookoła mnie istnieją setki ludzi, którzy kochają tak samo mocno – tylko coś zupełnie innego. To pasja dodaje błysku w oku – błysku, którego nie podrobi żadna lampa błyskowa, ani nawet sierpniowe, południowe słońce. Jestem kompletnie zauroczona tym jak zmienia się ton głosu, kiedy zaczynamy mówić o tym, co uwielbiamy. Jak zmienia się mimika i pozytywna energia, którą nagle zaczynamy wytwarzać. No i właśnie! Chcę to uwieczniać – na razie w formie wywiadów, spisywanych na podstawie rozmów. W przyszłości na pewno bardziej wizualnie, bo choć bardzo lubię słowa – nie oszukujmy się, nie są w stanie zastąpić obrazu. Także gdzieśtam nieśmiało o nim myślę, ale to jeszcze długa droga – od strony technicznej i organizacyjnej. Ale ciągle wierzę w to, że where there is a will, there is a way 😀

Mam nadzieję, że uda się przeprowadzić wiele ciekawych rozmów i odkryć ludzi, którzy zarażają kreatywnością i żyją swoją pasją. Chcę wydobyć z rozmówców to, co w nich niezwykłe. Niekoniecznie filozoficznymi pytaniami – czasami te najprostsze pozwalają powiedzieć najwięcej. Wiem, że wokół mnie jest mnóstwo niebanalnych osobowości, które się spełniają, nieustannie rozwijają, tworzą. Uwielbiam inspirujących ludzi, bo przywracają wiarę w to, że rzeczy, które pozornie wydają się niemożliwe albo szalone są jednak możliwe! Takich ludzi jest zawsze za mało w życiu każdego z nas, więc chciałabym, żebyście mogli ich poznać – bo naprawdę na to zasługują.

kasia pilch pasja zmienia życie

Długo myślałam nad nazwą tej serii – wiedziałam, że im prościej i krócej, tym lepiej, ale oczywiście najlepsze opcje przychodzą często do głowy na samym końcu. Kombinowałam i kombinowałam i pojawiła się pierwsza koncepcja „Espresso z…”. Zamysł był taki: będę porywała na kawę ludzi, którzy mają potencjał, aby zarazić swoim ciekawym podejściem do świata. Będziemy o tym rozmawiali nad gorącą kawą. Na stole będzie dyktafon i dwie filiżanki, nad którą będą unosiły się opary świeżej energii. Spróbujemy razem odkrywać jaka jest kwintesencja aromatu życia. Bo z całą pewnością nie pachnie kofeiną, a pasją, miłością do świata, uśmiechem i wieloma cennymi doświadczeniami.

Szczęśliwa narodzinami pomysłu, podzieliłam się nową nazwą z kilkoma bliskimi mi ludźmi. Pokręcili głową i powiedzieli, że brzmi bardzo… płytko.  Że chyba nie oddaje dobrze tego, co chciałabym uzyskać i kojarzy się raczej z krótką pogadanką o pogodzie, niż refleksją nad głębszymi tematami. Zarzuciłam morderczym spojrzeniem, ale chyba jednak mieli rację. No więc wróciłam do punktu wyjścia i potrzeby innej, lepszej nazwy.

I zastanawiając się nad tym, czego właściwie chcę dowieść realizując ten projekt, doszłam do jednego wniosku: pasja ma moc, aby odmienić życie. I patrząc na ludzi, którzy się nią kierują, widzę, że robi to na każdym kroku. Niezależnie od tego czy idą w glanach, adidasach czy też w szpilkach.

Ale czym tak właściwie jest pasja?

Usłyszałam niedawno dające do myślenia spostrzeżenie: to nie coś, co robimy w wolnym czasie i chwilach kiedy dopada nas nuda. To coś, czemu świadomie lub też nie, podporządkowujemy niemalże całe życie. Czasami nie zdajemy sobie sprawy z tego, że ją mamy, aż do momentu, kiedy spojrzymy wstecz – ja na przykład przez ponad kilkanaście lat prowadziłam notatniki z luźnymi myślami. Bardzo luźnymi i nieregularnymi – i sądziłam, że to nic takiego i to z pewnością zupełnie n i c nie znaczy, że robię to tak często i tyle o tym myślę, często rezygnując z innych ważnych rzeczy i obowiązków – a teraz, spoglądając do tyłu, patrząc na te wszystkie zapiski (nie pytajcie o ich publikację – większość jest chyba zbyt personalna, ale może kiedyś pomyślę!), widzę ile czasu mi to zajęło. Jak skrupulatnie do tego wracałam i jak olbrzymim uzależnieniem ten nawyk się stał. Jak dużą częścią mojej codzienności. Tuż po fotografii oczywiście.

Pasja to coś, bez czego nie wyobrażamy sobie życia – i pełnowymiarowego szczęścia. To to przy czym tracimy poczucie czasu, zapominamy o zegarku i kompletnie się zatracamy. To coś, co robimy, chociaż zupełnie nie musimy – mimo, że ta czynność pochłania olbrzymie nakłady czasu i energii. 

To, w czym chcemy się ciągle rozwijać – nie dla innych, nie dla szefa, nie dla uznania rodziny, a dla siebie. I nie dla pieniędzy – choć wiadomo, ludzie którzy szyją sobie życie na miarę i miłość do danego hobby napełnia ich portfel, wygrywają los na loterii – a raczej sami go sobie drukują, bo to oni piszą sobie ten scenariusz. Uśmiech szczęścia jest drugorzędny, zdecydowanie to determinacja i cierpliwość grają pierwsze skrzypce. I wiecie co jest najlepsze? Każdy z nas może do tego dojść, przy wystarczającej ilości samozaparcia 😀

Usłyszałam ostatnio: Ignorowanie pasji to powolne samobójstwo i brutalne zabijanie siebie. I coś w tym jest – to zaprzeczanie swojej wyjątkowości i zabijanie pomysłu, który może miałby moc, aby (chociaż w małym stopniu) zmienić świat, lub wpłynąć na czyjeś życie, odmienić je na lepsze – gdyby tylko został zrealizowany.

„I love people who teach me something new. Expand my mind. Talk to me about the universe. Share your dreams with me. Take me on a mental trip.”

Czasami trochę martwią mnie ludzie, którzy nie mają marzeń i pasji – odnoszę niekiedy wrażenie (poparte wieloma wyznaniami znajomych i nieznajomych), że ciągle się nudzą, szukają potwierdzenia własnej wartości w czynnościach, w których tak naprawdę nie widzą sensu i których nie mają zupełnie ochoty robić. Ale szczerze? Pasję można odnaleźć na każdym etapie życia, niezależnie od wieku, stanu materialnego i wielu innych czynników – wystarczy mieć otwarte oczy i trochę poszukać. Choć czasami nawet nie trzeba – to ona znajduje nas. Może przyglądając się pasji kogoś z moich przyszłych gości odkryjecie inspirację i odnajdziecie swoją miłość? Świat potrzebuje ludzi, którzy nie boją się podążać za głosem Roxette (no wiecie, listen to your heart – choć ja chyba wolę wersję D. H. T. 😀 )

Stephen King powiedział kiedyś „Nawet z pozoru najdziwaczniejsza, najskromniejsza pasja jest czymś bardzo, ale to bardzo cennym.”, a Argov dodał „Jesteś na tyle interesujący, na ile głębokie są twoje zainteresowania.”. Patrząc na ludzi, których poznałam w swoim życiu, z perspektywy czasu widzę, że jest w tym sporo prawdy. Już na sam koniec zostawię Was z jeszcze jednym cytatem, Terry’ego Pratchett’a, który choć smutny, też skłania do refleksji i działania.

„Wiesz co jest największą tragedią tego świata? Ludzie, którzy nigdy nie odkryli, co naprawdę chcą robić i do czego mają zdolności. Synowie, którzy zostają kowalami, bo ich ojcowie byli kowalami. Ludzie, którzy mogliby fantastycznie grać na flecie, ale starzeją się i umierają, nie widząc żadnego instrumentu muzycznego, więc zostają oraczami. Ludzie obdarzeni talentem, którego nigdy nie poznają.”

 PS Jeśli przychodzą wam na myśl ludzie, którzy są przykładem tego jak pasja zmienia życie – dajcie znać! Jeśli czytając ten wpis, pomyśleliście o sobie – tym bardziej napiszcie. Ze spraw organizacyjnych: chcę skupić się na Poznaniu – przynajmniej na razie. Choć miejsce zamieszkania nie ma tak naprawdę dużego znaczenia, oprócz tego logistycznego. Liczy się za to jakie myśli mieszkają w umyśle ludzi, z którymi rozmawiam. To o nie w tym wszystkim chodzi. Zawsze trochę zazdrościłam ludziom, którzy więcej widzą, czują, tworzą – ale myślę, że to motywująca odmiana zazdrości, kompletnie nieszkodliwa. Wpadająca w rodzaj zaintrygowania 😉 I mam nadzieję, że też ją poczujecie, zerkając na tę serię!

. M o g ą   C i ę    t e ż    z a i n t e r e s o w a ć :