Blogosfera, Tajniki blogowania, Tajniki Instagrama

My365? Jak zrealizować długodystansowy projekt fotograficzny?

Cokolwiek by nie mówić – 365 to duża liczba, która budzi czasami przerażenie.  Przez tyle dni właściwie wszystko, co nas otacza,  może zmienić się nie do poznania. Nasze życie może obrócić się w tym czasie do góry nogami, możemy wygrać los na loterii (albo jeszcze lepiej – w totka!), odnaleźć miłość życia, wyjechać na drugi koniec świata… Możliwości jest nieograniczenie wiele, bo 365 dni to tak naprawdę miliardy minut. 365 to ogromna ilość. 365 złotych nie robi być może wrażenia (choć za to również można kupić gigantyczną porcję szczęścia, na przykład w postaci zapasu avocado!), ale 365 laptopów, książek, talerzy z ulubionym makaronem to już coś. Zdecydowanie za dużo. 365. Wyobrażacie sobie publikację tylu zdjęć, dzień po dniu, bez ani jednej (przynajmniej teoretycznie) przerwy? Zawsze podziwiałam Rosie Hardy i innych fotografów/blogerów, którzy zdecydowali się na projekt My365. Jeśli zastanawiacie się co stoi za tą nazwą, już zdejmuję tajemnicę tego pojęcia! To całkiem już wiekowa idea, która zakłada, że takie codzienne fotograficzne publikacje nie tylko jak najbardziej są wykonalne, uczą systematyczności i wytrwałości, ale i pomagają lepiej zrozumieć własne wnętrze, wartości i priorytety. Hmm. Pomimo wszystkich swoich zalet i potajemnych misji, My365 to też nie lada wyzwanie. Presja i świadomość, że każdego dnia trzeba sięgnąć po aparat, uwiecznić któryś z momentów doby i podzielić się nim ze światem, choćby i w najmniej uczęszczanym zaułku sieci, potrafi przytłoczyć i zadziałać jak blokada kreatywności.

. Jak to jest z tą motywacją? Czy da się ją utrzymać?

 

Jak zabrać się za projekt Moje 365 i jak go ukończyć? 5 praktycznych rad

Teraz pora na moment szczerości: postanowiłam napisać o tym koncepcie, choć sama jeszcze nigdy go nie ukończyłam. Przynajmniej nie oficjalnie, ale kilka dni temu zauważyłam, że wrzucam do sieci Instagramowe prostokąty tak często, że działanie to właściwie można podciągnąć pod #365. Założenie jest całkowicie tożsame 😀 Robię to już od dłuższego czasu, bo nawet nie zauważyłam kiedy się wciągnęłam, a pasja przerodziła się w małe uzależnienie… Mając jednak z tyłu głowy świadomość, że bez względu na wszystko: pogodę, wenę lub jej brak, samopoczucie, ilość czasu, ilość aktualnych zmartwień lub dylematów i wszystkie pozostałe wymiary rzeczywistości, trzeba odnaleźć ten moment, zastanowić się co i w jaki sposób sfotografować i to po prostu zrobić,  kreatywne wyzwanie zamienia się trochę w obowiązek. Bo nie ma miejsca na wymówki. Bo w sumie nikt nas z tego nie rozlicza, ale wiemy, że sami będziemy musieli przyłożyć sobie paskiem (od aparatu, a nie od spodni oczywiście^^)

Ale skoro nikt nie stoi nad nami i czujnym okiem nie sprawdza, czy realizujemy swoje postanowienie, jak wytrwać w wywiązywaniu się z niego? Motywacja jest przecież kobietą, więc czasami bywa nielogiczna i trudno zmusić ją do czekania w jednym, wciąż tym samym miejscu 😮

Jak zabrać się za projekt Moje 365 i jak go ukończyć? 5 praktycznych rad

. Powiedz komuś o swoim challenge’u

Jeśli zdradzisz znajomemu, lub znajomej, że w ramach autoprojektu, przez najbliższe 365 dni będziesz codziennie robił/a (co najmniej) jedno zdjęcie, będzie Ci łatwiej, bo… Po pewnym czasie na pewno zapytają o to jak Ci idzie.

. Zacznij doceniać wspomnienia

Choć Grechuta uparcie twierdził, że piękne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy, w tych, które już za nami, też drzemie sporo ukrytego uroku! Zastanawiając się czy warto rozpocząć projekt #365, lub będąc już w jego trakcie i szukając napędzającej energii, pomyśl o tym jak przyjemnie będzie za pewien czas usiąść sobie z gorącą czekoladą w dłoni i obejrzeć wszystkie zgromadzone fotografie. A zimy w Polsce są przecież całkiem długie i mroźne. Trzeba się zapatrzeć w coś, po co będziemy niedługo sięgać, zamiast po ciasteczka 😀

Jak zabrać się za projekt Moje 365 i jak go ukończyć? 5 praktycznych rad

. Nie stresuj się za bardzo

Robisz to przede wszystkim dla siebie i dokumentowanie codzienności ma sprawiać Ci frajdę, uczyć nowych rzeczy, pozwalać na dostrzeżenie wcześniej ignorowanych szczegółów, a nie frustrować i martwić! Jeśli nadejdzie dzień, w którym wena twórcza kompletnie Cię opuści, nie walcz z jej nieobecnością. Może przyjdzie jutro. Nic się nie stanie, jeśli raz na jakiś czas odrobinę odbiegniesz od założenia projektu i wykorzystasz zdjęcie zrobione w zupełnie innym terminie, uchwycone wówczas tak na zapas. To ma być zabawa o luźnych zasadach, które pozwolą Ci się rozwijać – nie na tyle luźnych, aby je zignorować, olać i zapomnieć, ale przecież sztywne ramy bardzo zniechęcają. Ja na przykład spersonalizowałam nieco zasady mojego My365 – robię codziennie jedną fotografię, ale bardzo często publikuję ją dopiero za kilka dni. Publikuję codziennie (a przynajmniej się staram), ale niekoniecznie bieżący materiał. Dzięki temu – tak myślę –  podchodzę do tematu z większym uśmiechem i bez zbędnej presji. Nie zawsze w dniu, w którym zrobiłam dane zdjęcie mam czas, aby pomyśleć nad jego obróbką, czy opisem, który będzie do niego pasował. Pewnie masz nieraz podobnie. To żadna przeszkoda, aby rozpocząć My365 – tylko Ty wyznaczasz swoje standardy! 😉

. Eksperymentuj z nowymi możliwościami

Jeśli cenisz sobie naturalne kolory i brak ingerencji w kadr, zastanów się czy za tą praktyką stoją Twoje uzasadnione poglądy, czy po prostu niechęć do marnowania czasu i poświęcania zdjęciom większej ilości wolnych chwil. Jeśli okaże się, że druga hipoteza może być prawdziwa – spróbuj! Lightroom, Photoshop lub wiele aplikacji mobilnych (Afterlight, VSCO) dają nieograniczone możliwości i nie zmuszą Cię do sztucznych, nierealnych kolorów – wręcz przeciwnie, nieraz pomogą wydobyć naturalne piękno danego ujęcia. Natknęłam się ostatnio na cytat, że żadne zdjęcie nie jest nigdy dokończone – jest tylko porzucone, na etapie, który wydał się twórcy zadowalający. Coś w tym jest – retuszować i ulepszać można całymi godzinami, bez końca, bo zawsze jest coś, co nadawałoby się do zmiany. Cała sztuka polega na tym, aby wiedzieć kiedy się zatrzymać i zamiast dążyć do NIEISTNIEJĄCEJ perfekcji, uznać, że zdjęcie jest już na tyle poprawione, że nie wymaga dalszych korekt. Spróbuj tej sztuki. To zaskakujące co programy graficzne są w stanie ze zdjęciem zrobić – ale przy pomocy Twoich rąk, więc musisz im pomóc!

Koniec z wymówkami: kiepskie światło, za ciemny dzień, światło w kuchni jest za ciepłe. Wszystko da się zmodyfikować 😉

. Gromadź inspiracje

Nic tak nie pobudza do działania, jak podpatrzenie, że komuś udaje się zrobić to, o czym zawsze marzyliśmy! Dlatego warto śledzić konta ludzi, którzy są bardziej zmotywowani od nas i pokazują, że nawet w zabieganej codzienności można odnaleźć czas na pasję. Wtedy myśl „skoro tak zajętej kobiecie się udaje, to mi też się uda!” aż sama ciśnie się na usta. I trzeba pójść za ciosem i ją wykorzystać. Inspiracja jest prawdziwą siłą napędową.

. Cięższa torba dobrze wpływa na mięśnie ramion!

Dlatego zawsze noś przy sobie aparat, choćby i kompaktową hybrydę lub maleńką cyfrówkę. No chyba, że wolisz polegać na aparacie wbudowanym w telefon – zawsze byłam temu przeciwna, ale ostatnio i ja przekonałam się do fotografii „telefonicznej” 😀 Niezależnie od wyboru sprzętu, zawsze dbaj o to, aby był naładowany i gotowy na współpracę – no bo nigdy nie wiesz w jakim momencie doby natkniesz się na najbardziej fotogeniczny moment, piękną kawę albo opowiadające miliony historii niebo tuż przed burzą.

projekt 365 na instagramie

. M o g ą   C i ę    t e ż    z a i n t e r e s o w a ć :