Przemyślenia

Pocieszanie to trudna sztuka. Jak wesprzeć bliskiego pogrążonego w żałobie?

Jeśli mnie już trochę znacie, wiecie zapewne, że nie lubię smutnych tematów – zdecydowanie lepiej czuję się stukając w klawiaturę z równocześnie uniesionymi kącikami ust. Niestety, nie zawsze tak można… Codzienność pięknie trwa, aż pewnego dnia przynosi brutalny dowód naszego przemijania. Początek roku skłonił mnie do refleksji i przybliżył mi świadomość jak trudnym i obszernym tematem jest śmierć i żałoba, z którą przyszło mi zmierzyć się zarówno osobiście, jak i  z perspektywy wsparcia dla bliskich, których również dotknęła. Nie byłam na to gotowa. Czy ktoś kiedykolwiek jest? Przyglądając się teraz własnym doświadczeniom i archiwalnym sytuacjom, w których ktoś z moich bliskich znajomych utracił bliską sercu osobę, postanowiłam podzielić się z wami moimi refleksjami w jaki sposób można pocieszyć kogoś, pogrążonego w smutku i tęsknocie. Wiem, że to ryzykowny temat – pojawia się milion pytań, co należy zrobić, a czego w żadnym wypadku nie wypada, a strach przed ujęciem naszego wsparcia w niewłaściwe słowa, ma niekiedy moc paraliżowania. Przypatrując się jednak sobie i znanym mi ludziom, pozbierałam kilka myśli jak oswoić niepewność i skutecznie pocieszyć.

Ile potrwa smutek?

Nie możemy z góry założyć jak ktoś zachowa się po utracie bliskiego – każdy zareaguje inaczej. Co więc powiedzieć, jak wesprzeć nie potęgując czyjegoś smutku, jak nie powiedzieć przypadkiem czegoś niezręcznego i nie doprowadzić drugiej osoby do łez? Największą przeszkodą jest tutaj kwestia indywidualnej reakcji – nigdy nie jesteśmy w stanie przewidzieć jak ktoś zachowa się pod wpływem tak intensywnych i przytłaczających emocji. Nie ma tutaj jednego schematu zachowań. Każdy przechodzi przez ten etap inaczej. Jedni płaczą do utraty ostatniej łzy, inni wpadają w wir codziennych zajęć, udając, że nic się nie stało i wypierając uczucia. Podczas przechodzenia pierwszego etapu żałoby, ludzie zazwyczaj nie są do końca sobą – nawet najwięksi ekstrawertycy zamykają się w sobie i odcinają od świata, a najbardziej zagorzali introwertycy nagle się przełamują i powierzają wszystko, co leży im na sercu, przypadkowym osobom.

Pierwszą reakcją na odejście bliskiego jest zawsze szok. Poczucie odrealnienia i niedowierzania. Może to nie jest wcale prawda? Może to nie jest wcale potwierdzone? No bo przecież jak coś tak strasznego mogłoby naprawdę się wydarzyć? Jak więc pomóc osobie, która przechodzi przez ten etap?

Czego lepiej n i e mówić

Tutaj zdania są bardzo podzielone – z jednej strony nawet byle jakie, ale szczere słowa pocieszenia lepsze są od ciszy i chęci przeczekania, aż smutek u znajomego/znajomej borykającej się ze stratą miną. Z drugiej, w takich momentach ludzie nadużywają banalnych i wyuczonych na pamięć formułek pokroju „wszystko będzie dobrze”, „zobaczysz, niedługo będzie lepiej”. Jak można powiedzieć coś takiego komuś, komu właśnie zawalił się świat? W oczach tej osoby wszystko legło w gruzach, a Ty, nie mając tak naprawdę wiedzy na temat przyszłości ani problemów, które czekają teraz tę osobę, wydajesz uniwersalne stwierdzenie „będzie dobrze”. Myślę, że na takie słowa może pozwolić sobie ktoś, kto jest bardzo blisko cierpiącej osoby i sam w jakiś sposób pomoże zadbać aby było dobrze, ale na pewno nie osoba bardzo postronna, która nie ma pojęcia o tym jak to teraz będzie i nawet jej to nie interesuje. Takie słowa za mocno pachną ignorancją.

Nie porównuj – a tym bardziej nie do niedawnej śmierci swojej papugi, chomika, sąsiadki. Nie sugeruj, że na świecie dzieją się gorsze rzeczy, a podczas każdej wojny giną niepojęte ilości niewinnych ludzi i że w sumie trzeba żyć dalej, bo taki już ten nasz świat. Wydaje się absurdalne, ale ludzie czasami naprawdę bezrefleksyjnie mówią takie rzeczy. Pewnie, że to prawda – ale kiedy tracisz kogoś, kogo kochasz nad życie, nie wyobrażasz sobie niczego smutniejszego ani bardziej bolesnego. Porównywanie do innych sytuacji albo umniejszanie prawa do smutku nie pomaga, tylko intensyfikuje przygnębienie. Nigdy też nie umniejszaj straty – nie mów „przecież tyle na Nią/Niego narzekałaś!”, „Kiedyś mówiłaś, że wcale Jej/Jego nie kochasz” – takie słowa mogą zostać odebrane jako ogromny nietakt – to nie pora na ocenianie jakości relacji i intensywności uczuć.

Nie powtarzaj uparcie „musisz być silna i żyć dalej” – w ten sposób sprawisz, że Twój rozmówca zamknie się w sobie, powróci do zamkniętego pokoju i będzie unikał okazywania światu emocji, z obawy, że zostaną zinterpretowane jako słabość czy nadmierna wrażliwość.

Minimalizm i szczere słowa przydadzą się najbardziej. Jeśli wiesz, że to prawda: powiedz, że jest Ci bardzo przykro i gdyby druga osoba czegoś potrzebowała albo chciała o tym porozmawiać, będziesz o każdej porze.

Co kupić osobie pogrążonej w żałobie, żeby poczuła się lepiej? Byleby nie kwiaty. Pewnie, to pierwsza rzecz, która przychodzi do głowy – ale w tym momencie kwiaty mogą kojarzyć się jej wyłącznie z pogrzebem i momentami, do których wolałaby nie wracać. Lepszy będzie nawet bardzo skromny, ale spersonalizowany upominek, który poprawi jej humor – może coś do zjedzenia albo jakiś drobiazg z Tigera?

Odwiedzać i wyciągać na spacer? Tak, ale bez mocnego naciskania – niektórzy wolą ten czas przemilczeć w samotności z własnymi myślami i musimy to uszanować. Jednak miły sms, który przypomina o tym, że myślimy o tej osobie i jesteśmy z nią duchowo jest jak najbardziej wskazany. Jeśli chce się spotkać, spróbuj wyciągnąć ją na kawę lub spacer – wyjście z domu dobrze jej zrobi. Czasami samo zaczerpnięcie świeżego powietrza zmieni spojrzenie na świat.

Mniej znaczy więcej. Obecność ma większą moc niż najdroższe upominki, wymyślne metody pocieszania czy długie elaboraty 😉

. M o g ą   C i ę    t e ż    z a i n t e r e s o w a ć :

Leave a Reply