Blogosfera, Fotografia, Porady, tajniki i samouczki, Tajniki Instagrama

Magia estetyki i kolorów, czyli testy presetów: Tezza Classic

Upraszczanie kojarzy się z próbą pójścia na łatwiznę, ale w istocie nie zawsze nim jest. Czasami to po prostu sprytna optymalizacja – szczególnie cenna w rzeczywistości, w której na nadmiar czasu i za długą dobę najprawdopodobniej prawie nikt już nie narzeka, prawda? 🙁 Kilkukrotnie otrzymałam maile i instagramowe wiadomości prywatne z zapytaniem o presety – jaki mam do nich stosunek, czy z nich korzystam i jeśli tak, to jakie mogę polecić? Oczywiście, jak to najczęściej bywa, odpowiedź na te pytania różniła się brzmieniem w zależności od momentu, w którym na nie odpowiadałam. Kiedyś broniłam się przed presetami rękami, nogami i najintensywniej rzecz jasna ustami, bo… Sądziłam, że to obróbka dla leniwych, łatwa i przyjemna opcja dla tych, którzy nie chcą się za mocno napracować i indywidualnie potraktować każde zdjęcie, tak jak na to zasługuje. Trochę dyskredytowałam twórców korzystających z tej opcji. Dzisiaj patrzę na to zgoła inaczej – presety to piękna baza, skrócenie procesu początkowej postprodukcji, która pozwala na skupienie się na finalnym dopasowaniu tonacji. Presety nie zrobią za nas całej roboty – to tylko zbitka kilku lub kilkunastu działań, które zostaną wykonane w momencie jednego kliknięcia, ale żaden przepis, żadna akcja, żaden schemat nie pasuje do każdej fotografii. Każda z nich jest inna. Preset to inaczej mówiąc gotowa kolorystyczna stylizacja, którą możemy zaaplikować na zdjęcie przy pomocy jednego ruchu kursora. I tak jak ze stylizacjami bywa – nie do wszystkich pasuje ta sama. Z drugiej strony, presety pozwalają utrzymać wszystkie zdjęcia w podobnej stylistyce, dbają o spójność, pomagają wyrobić swój styl. Powiecie, że to zabawa dla amatorów i żaden profesjonalista nie sięgnie po gotowe akcje? A tutaj właśnie , jak się okazuje, można się mocno zdziwić 😉 Znam naprawdę wielu fotografów modowych, produkowych oraz ślubnych, którzy każdą sesję obrabiają przy pomocy stworzonych wcześniej autorskich lub zakupionych presetów.  To nie są „filtry” dla żółtodziobów, to często poważne narzędzia mogące ułatwić pracę ludziom z naprawdę różnych szczebli wtajemniczenia. Takz ciekawostek: filmowym odpowiednikiem fotograficznych presetów są luty. Korzystają z nich nawet największe wytwórnie filmowe, o! W końcu po co spędzać setki godzin tworząc efekt, który został osiągnięty już wcześniej i który można odtworzyć w ciągu kilku sekund lub minut? Zarówno presety jak i filmowe luty to po prostu pliki z informacjami na temat akcji przetwarzania kolorów. Gdy nałożymy owe presety lub luty na to, co stworzyliśmy, uzyskujemy często spektakularnie zmieniony materiał – trzeba go oczywiście jeszcze dopracować i doszlifować, ale jest to znaczne przyśpieszenie i tak zajmującego masę czasu procesu.

Czy presety z każdego zdjęcia zrobią dzieło sztuki?

I tak i nie. Ze złego technicznie albo zwyczajnie nieciekawego ujęcia nie otrzymamy cuda – chociaż spójrzmy prawdzie w oczy, postprodukcja jest w stanie zrobić z nieostrego, krzywego zdjęcia vintage kadr, który wygląda na zamierzony i estetycznie przemyślany efekt końcowy.  Także tak, obróbka i co za tym idzie również presety są w stanie wiele aspektów naprawić, albo zamienić defekt w ciekawą cechę charakterystyczną. Dzisiaj weźmiemy pod lupę jeden z moich pierwszych presetowych zakupów – pakiet ‚Tezza Classic‚, popularnej w świecie modowym i podróżniczym bloggerki Tezzy. Dosyć uniwersalna i efektowna opcja, więc zasługuje na bycie pierwszą!

Tezza Classic – z czym się te presety je i czy są warte swoich pieniędzy?

Cena jest sprawą dyskusyjną – dla jednych 80 dolarów to ogromny wydatek, dla innych zaledwie ułamek tygodniówki.  Myślę jednak, że biorąc pod uwagę to, że to średni koszt sesji portretowej, to dosyć rozsądna cena. Za owe kilkadziesiąt dolarów otrzymamy cztery akcje – TZ01, TZ02, TZ03 i TZ04. Zawartość folderu uległa korzystnej zmianie – kiedy kupowałam go ponad rok temu, liczył tylko trzy presety, dlatego dzisiejsza recenzja skupi się na tej trójce. Komu przyda się zestaw Tezza Classic? Z pewnością blogerkom modowym, które chcą samodzielnie i względnie szybko obrobić zdjęcia swoich stylizacji, fotografom modowym, podróżnikom i blogerom podróżniczym, którzy chcieliby ożywić kolorystykę widoków z trasy. Myślę też, że śmiało mogłabym polecić go reporterom ulicznym i fotografom ślubnym (ingeruje we wszystkie kolory z wyjątkiem bieli, którą pozostawia w bardzo łagodnej, czystej formie).

Zauważyłam, że ten zestaw presetów najzgrabniej sprawdza się przy ujęciach zawierających dużo zieleni lub niebieskiego – natomiast czasami trudno wyprowadzić z niego ładne odcienie beżów (a co za tym idzie – naturalną tonację skóry), z tej racji raczej nie poleciłabym go fotografom specjalizującym się w sesjach portretowych i  noworodkowych. A teraz chodźcie, pora przyjrzeć się każdemu presetowi z osobna.

 

Z jakich presetów korzystają blogerki modowe?Z jakich presetów korzystają blogerki modowe?instagramowe presety blogZ jakich presetów korzystają blogerki modowe?Z jakich presetów korzystają blogerki modowe?instagramowe presety

Tezza 01 (TZ01)

To preset nadający zdjęciom ciepłej tonacji, mocno ingerujący w zielenie na nich zawarte i sprawiający wrażenie wnoszącego nieco vintage vibes. Pasuje do ciemniejszych ujęć, podkręcając ich klimat. Korzystając z niego otrzymamy efekt-przeciwieństwo cukierkowej, przejaskrawionej, tak często popularnej na Instagramie obróbki. Raczej mocno moody, z pewnością nie przypadnie do gustu każdemu i drugie primo – nie będzie pasował do każdej fotografii, ale zasługuje na szansę, bo z jego pomocą możemy otrzymać bardzo nastrojową aurę.

Z jakich presetów korzystają blogerki modowe?Z jakich presetów korzystają blogerki modowe?Z jakich presetów korzystają blogerki modowe?Z jakich presetów korzystają blogerki modowe?instagramowe presetypresety do lightrooma blog

Tezza 02 (Tz02)

Sama autorka przypisuje mu przymiotniki „spokojny, świeży i umiarkowanie zmieniający tonację” – i zaiste, tak właśnie jest. Choć zieleń, jak wszystkie presety Tezzy, zostaje poddana całkowitej metamorfozie.

Z jakich presetów korzystają blogerki modowe?Z jakich presetów korzystają blogerki modowe?beżowe presety lightroompresety do portretów lightroomZ jakich presetów korzystają blogerki modowe?Z jakich presetów korzystają blogerki modowe?

Cole O1 (TZ 04)

Vintage, przyjemna obecność celowego ziarna i klimat minionych dekad – tak często odbieram styl tego presetu. To mój zdecydowany ulubieniec całego folderu, zaskakujący swoją uniwersalnością (zauważyłam, że pasuje do niemalże wszystkich typów ujęć) i delikatną, choć efektowną ingerencją w naturalne barwy. Aby ułatwić wam wybranie waszego faworyta, niżej przygotowałam dla was finalne porównanie i zestawienie wszystkich presetów:

Z jakich presetów korzystają blogerki modowe?

tezza classic preset review

beżowe presety lightroom

presety dla blogerek modowych

tezza classic review instagram

presety do obrobki zieleni

Pora na podsumowanie…

Jestem pewna, że presety Tezzy są dobrą inwestycją, która może się zwrócić. Zauważyłam, że kolorystyka tych akcji przypada do gustu wielu moim klientom i czytelnikom bloggerek, którym robię zdjęcia. O czym warto pamiętać decydując się na tę paczkę? Wszystkie presety dobrze radzą sobie z ujęciami z daleka – ładnie podkreślają szczegóły, wzmacniając barwy detali. Jednak korzystając z tego folderu trzeba mieć świadomość, że mocno ingerują w naturalną tonację – a więc lekko przekłamują kolory. Raczej nie polecę go właścicielom sklepów odzieżowych albo ludziom, którzy chcą po prostu zrobić dobre zdjęcia ubrań, które planują sprzedać – a jeśli już, to tylko po dokładnym dopasowaniu suwakami Lightrooma barw zdjęcia do stanu rzeczywistości. Jeśli chcielibyście obejrzeć więcej zdjęć obrobionych tymi presetami, Tezza tworzy społeczność użytkowników swoich akcji na Instagramie, pod hashtagiem #tezzapresets. Podsumowując wszystkie właściwości presetów Tezzy w pigułce:

  • Przewaga pomarańczowych tonów
  • Dobrze radzą sobie z zieleniami i odcieniami niebieskiego
  • Mocno ingerują w naturalne barwy
  • Stosunkowo trudno uzyskać nimi autentyczną tonację skóry
  • Nie polecam ich fotografom portretowym i norowodkowym

Co myślicie o kolorach uzyskanych dzięki owym presetom? Który z zaprezentowanej trójki sprawił waszym oczom największą przyjemność? Na ilu blogach widzieliście tonację zbliżoną do tej, którą proponuje Tezza? Koniecznie podzielcie się swoimi spostrzeżeniami – chętnie też usłyszę z jakich presetów sami korzystacie, lub jaką recenzję chcielibyście tutaj zobaczyć. Do zobaczenia 😉

. M o g ą   C i ę    t e ż    z a i n t e r e s o w a ć :