Tajniki Instagrama

Potok świeżych słów czy skrojony na miarę minimalizm? Czyli o dylematach nad tworzeniem instagramowych opisów do zdjęć

Najczęstsza blokada i przeszkoda przed opublikowaniem zdjęcia? Chwila, chwila, co pod nim napisać? Mówienie przychodzi nam naturalnie, z pisaniem, jak się okazuje, jest już nieco trudniej. No więc wybrałaś już zdjęcie, otagowałaś fotografa (zawsze przypominam, że to ważne, haha!), wpisałaś lokalizację i nagle ręka nie wie co zrobić dalej. Co wystukać. Palec wisi nad ekranem, a przerażone oko wierci dziurę w pustej, białej przestrzeni.

Wszyscy czasami tak mamy. Nie ma się czym przejmować, chociaż wiem, łatwo mówić, kiedy – jak dobrze wiemy -opis jest tak samo ważny jak zdjęcie. Czy masz coś ciekawego do powiedzenia? Nie dziś? Równowaga jest ważna. Nie każdy opis musi być ambitny, długi i zaskakujący pomysłowością. Niektóre mogą być żartobliwe, inne przerażająco szczere (czytaj: zawierające pasmo narzekań na rzeczywistość), inne inspirujące (cytat z ulubionej książki, huh?), a jeszcze inne filozoficzne. No i tutaj pojawia się niekiedy ważne pytanie…

Czy każdy banał jest banalny?

Podobno nie. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że czasami prościej i mniej wymyślnie = lepiej. Widzę po sobie, że nie zawsze mam ochotę czytać udziwnione, zdecydowanie przejaskrawione literacko elaboraty. Czasami uśmiecham się do prostych opisów pokroju ‚zjadłam dzisiaj dobry makaron, w kąciku ust widać jeszcze resztki sosu’. Ważniejsze jest to, czy te słowa pasują do osoby, która je wystukała, czy faktycznie są jej, czy są prawdziwe… Czasami najbardziej rozpowszechniony w sieci cytat też nie okaże się wcale kulą w płot – komuś się przyda. Ktoś może go przecież jeszcze nie znać. Jeśli to, co napisałaś TOBIE OSOBIŚCIE nie wydaje się wcale banalne – jest ok. Inni ludzie mogą pomyśleć, że jest – ale to Twoja wizytówka, Twoja historia. Rób ją w zgodzie ze sobą (no dobra, to akurat też odrobinę banał, I know!).

Ludzie lubią czytać… Nie o Tobie, a o sobie

Poważnie, to wielokrotnie udowodniona teza: ludzie, nawet najwięksi altruiści, wciąż są choć trochę egocentryczni. Taka nasza natura. Każdy doszukuje się odniesień do siebie samego, czegoś, co dotyczy nie tylko innych, ale i jego. Czytelnicy każdego bloga uwielbiają treści, do których mogą się osobiście odnieść. To często sprawia, że czują się ważni – bo w myślach krzyczą „ja też to przeżyłam, ja też tak miałam, to też o mnie!”

To właśnie to zjawisko sprawia, że się do siebie zbliżacie – kiedy coś zaczyna was łączyć, tworzy się niewidzialna więź. Nawet jeśli mieszkasz w Warszawie,  a Twoje czytelniczki w Krakowie. Nie chodzi tutaj o kilometry, a o jakieś podobieństwo, które Was jednoczy.

Zamiast suchych faktów, postaw od czasu do czasu na coś nieco prywatnego, zawierającego opis uczuć. No napisz co czujesz! Wyrzuć z siebie szczere emocje. Ktoś na pewno zmagał się dzisiaj z podobnymi przeżyciami i czytając o Twoich, uśmiechnie się, czując korelację. Ludzie lubią uczucia i emocje. Branża reklamowa tego nadużywa – jednak twórcy mogą korzystać z tej wiedzy naturalnie i całkowicie etycznie. Lets do it.

Kasia Pilch poznań

Nie ukrywaj siebie

Wiem, pomyślałaś sobie pewnie, że to głupie polecenie – no bo tworzysz swoją stronę w sieci, publikujesz swoje zdjęcia, mówisz do szerszego grona publiczności, więc heloł, przecież wcale się nie ukrywasz. Pokazujesz się światu. Eksponujesz swoją osobę. ALE czy nie za mocno reżyserujesz to, co wrzucasz na Istagrama? Czy chcąc być idealna nie zapominasz o przemycaniu cząstki prawdziwej siebie? Tej rozczochranej i w pidżamie w groszki? Nie bój się być czasami dziwna. Każdy z nas jest. Każdy. Niektórzy dosyć mocno, to fakt, ale może tylko wariaci są coś warci? Żartuję, ale ludzie, którzy za bardzo wypierają się swojej unikatowej dziwności, stają się trochę nudni.

To Twoja osobowość i poglądy wyróżniają się spośród reszty. Tylko przyznając się do nich i głośno o nich mówiąc, możesz poznać i przyciągnąć kogoś o podobnych wartościach albo zainteresowaniach. Nikt inny nie widzi świata dokładnie tak jak Ty. Pokaż więc jak Ty go postrzegasz. Nie patrz na innych – robią to tak i tak, więc zrobię to tak samo. Nie bierz wszystkiego za poważnie – nawet jeśli palniesz coś niestosownego, albo niekoniecznie mądrego, who cares? Krytyczni wobec Ciebie są tylko ci ludzie, którzy mają problem ze swoimi wadami 😉 Ci zadowoleni z życia i normalni nie będą wytykać Ci przejęzyczenia czy gafy. Więc olej tych, którzy się przyczepią – szkoda na nich nerwów.

Kto pyta nie błądzi

Zadawaj swoim odbiorcom pytania. Pozwól im powiedzieć coś od siebie. Pokaż, że chcesz od nich usłyszeć! Zachęć ich do zaangażowania. Poproś ich o poradę / opinię. Chyba każdy lubi być wysłuchany… Współcześni ludzie na pewno. Zawsze kiedy czekam na autobus dosiada się do mnie jakaś starsza pani i zagaduje o pogodę. Poważnie, mamy potrzebę rozmowy i pytań we krwi, więc zaspokajajmy ją sobie na wzajem.

Czy chcesz być ekspresową ekspertką od każdego tematu?

Lepiej nie. To znaczy nie, nie, nie zrozum mnie źle – rozwijanie się i przyswajanie nowej wiedzy jest super! Dzielenie się nią jest jeszcze bardziej pożyteczne, ale… Na Instagramie bardzo dużo mnożących się samozwańczych ekspertów, którzy nie bazują na żadnych badaniach, wypowiedziach prawdziwych ekspertów czy potwierdzonej wiedzy, tylko tworzą swoją rzeczywistość na potrzeby sponsorowanych wpisów, które muszą stworzyć już, zaraz, a właściwie to na wczoraj. Ostatnio natknęłam się na taki jeden wpis, który dał mi do myślenia – autorka, bloggerka pisząca o wystroju wnętrz, podjęła się współpracy z marką kosmetyczną. Zlecono jej promocję kremu. Opublikowała zbliżenie twarzy ze słoiczkiem owego specyfiku przy czole, a pod nim zaczęła rozwodzić się nad etyką, a właściwie jej brakiem, pozostałych firm z branży kosmetycznej. Pomyliła wieeeele faktów, co wypomnieli jej czujni obserwatorzy, obruszeni nieprawdziwymi informacjami, jak i samą publikacją – spodziewali się zdjęcia wnętrz, a zobaczyli na swoim feedzie nachalną reklamę kremu niewartego swojej ceny (reklamuje go każda influencerka, rozdając na prawo i lewo kody rabatowe).

Zacytuję wam komentarz jednej z oburzonych – bo na pewno wielu ludzi myśli podobnie, ale ona odważyła się ubrać to w słowa:

„Dla mnie to trochę nietrafiony pomysł z tą promocją tutaj. Mam wrażenie, ze dziś kazdy zna sie na wszystkim, kosmetykach, modzie, zwierzętach, architekturze, psychice ludzkiej, odzywianiu, trenowaniu, wszystkich sportach, farmacji. Tęsknię za czasami szewców i zegarmistrzów 😊 Pozdrawiam”

I to zmusza do refleksji i prewencji takiego błędu (albo analizy już popełnionych, jeśli tak owa bloggerka, no i trochę tak jak ja, w przeszłości zgadzaliście się na reklamę niezgodną z treścią konta na IG, auu!)


that would be it for now

A teraz muszę się Wam do czegoś przyznać… Pisząc te wszystkie porady, mówię też trochę do samej siebie – bo często brakuje mi odwagi, żeby zrobić coś choć odrobinę nietypowego. Żeby pokazać całą siebie. I wierzcie mi, to hamuje rozwój. Nie popełniajcie tego błędu 🙂 Ja na przykład jestem introwertyczką (okej, może czasami ambiwertyczką, ale wciąż bliżej mi do intro!), więc mam utrudnione zadanie, ALE: im stajemy się bardziej otwarci, tym więcej opcji i możliwości się przed nami roztacza i tworzymy bardziej wartościowe, szczere znajomości. Nie tylko wirtualnie. Właściwie to głównie niewirtualnie, ale w blogowym świecie też odnajduje to zastosowanie, jestem pewna!

Kasia Pilch fotografia

( Gdybyście chcieli podpatrzeć moje ulubione cytaty i migawki z opisami codzienności – jestem na @pistacjowatarta .Choć aktualnie bardziej tam beżowo i brązowo, niż pistacjowo :))

. M o g ą   C i ę    t e ż    z a i n t e r e s o w a ć :

Leave a Reply